Osobiste moje podejście do sprawy motocykli i wyjazdów motocyklowych ewoluuje wraz wiekiem.
A na pewno nalezy powiedzieć, że sposobów podejścia do tematu motocykli tyle ile motocyklistów.
Chcę tkąć sprawy Zlotów/Wyjazdów.
Nie znam waszego podejścia do zabawy w motocykle. Dla mnie osobiście motocykl to sposób na poznawanie ludzi i miejsc związane z podróżowaniem.
Osobiscie uważam, że wyjazdy na zloty mają sens pod warunkiem, że jedzie się załogą (mniejszą lub większą) lub przy okazji zlotu chce się coś zobaczyć - wtedy mając obraną trasę można być również "samotnym białym żaglem".
Jazda na zlot tylko po to, żeby wziąść udział w paradzie - sorki bardzo - ale wydaje mi się absurdalne. Zwłaszcza, ze takie parady nie zdrowe są .. chociażby dla sprzęgła
Przełojenie pół Polski lub całej tylko, żeby wziąść udział w paradzie i wieczornym koncercie i na kacu łojenie z powrotem - wydaje mi się mało sensowne. Obserwuję zjawisko zlotowienia naszego pięknego kraju i to dobrze, pod warunkiem, że zlot/organizator coś oferuje.
Mam wrażenie, że motocykliści stali się dobrym sposobem na zarobienie paru złotych przez innych mniej lub bardziej motocyklowych ludzi.
Czy to złe? Nie! Pod warunkiem, że w ekwiwaleńcie, od organizatora otrzymuje się 'Coś'.
A najbardziej śmieszą mnie imprezy, na które motocyklista wjeżdzajac płaci mniejszą lub większą kasę, a organizator pokazuje za pieniadze tych co przyjechali
Dlatego chciałbym spytać, a po co Wy szanowni forumowicze jeździcie na zloty i czy kierujecie się jakimś kryterium wyboru imprezy?
Czy wystarczy, że ona jest w kalendarzu, więc należy pojechać?