Definicja prawdziwego motocyklisty

Pogadajmy jak motocyklista z motocyklistą...
Wielki Brat
Zwykły forumowicz
Posty: 2808
Rejestracja: poniedziałek, 19 lutego 2007, 08:39
Motocykl: FJR 1300

Definicja prawdziwego motocyklisty

Post autor: Wielki Brat »

W kilku ostatnio poruszanych tematach pojawił się wątek "prawdziwego motocyklisty", "100% a nawet 200% motocyklisty" :roll: itp.
Myślę, że rzecz wymaga/jest godna wyjaśnienia tegoż bardzo przecież ważnego dla nas pojecia. Bardzo Was wszystkich proszę o podanie waszych definicji/wzorca prawdziwego motocyklisty. Niech wreszcie okaże sie kto z nas jest godzien takie miano nosić a kto nie :?:
Czy na miano takie zasługuje wyłącznie ten kto:
- ma motocykl od .... lat,
- ma motocykl o pojemności > niż .... cm3,
- ma motocykl i tatuaże,
- jeździ motocyklem nie wolniej niż .... km/h,
- jeździ wyłącznie na zloty a nie na jakieś tam inne .... pikniki albo do domów dziecka w których zaraz potem zmienia się dyrekcja,
- jeździ wyłącznie przy zawartości .... promili alkoholu we krwi,
- zadaje się wyłącznie z motocyklistami gardząć wszystkimi innymi gatunkami ssaków (a może gadów :?: )
- itp.
ZEN

Post autor: ZEN »

Osobiście uważam że najważniejszą myślą przewodnią każdego człowieka powinno być takie stwierdzenie że:

"NIE WYSTARCZY URODZIĆ SIĘ CZŁOWIEKIEM ALE TRZEBA JESZCZE NIM BYĆ"

.......może trochę nie na temat ale takie przemyślenia mnie naszły.
sq8bwh

Post autor: sq8bwh »

Zdecydowanie trzeba mieć motocykl najlepiej taki aby wszystkim "gały" za nim chodziły:wink: , no jeszcze ładne i lśniące ubranko by się przydało, chyba se grabie... :lol:
Zgrywus
Zwykły forumowicz
Posty: 804
Rejestracja: niedziela, 18 lutego 2007, 09:38
Motocykl: GL 1200, M-72 ruska rzeźba w niemieckim betonie
Lokalizacja: 50º27’13” 23º25’11”

Post autor: Zgrywus »

... zdecydowanie trzeba posiadac jakiegos komarka do tego umiłowac wieczna dolegliwości zatokowo szczekowa wiatr we włosach przeciagi pod pachami i komary miedzy zebami a reszta to qwa juz pykuś ;)
DOK
Zwykły forumowicz
Posty: 2087
Rejestracja: wtorek, 5 czerwca 2007, 13:35
Motocykl: Suzuki Intruder VS 700
Lokalizacja: Tomaszów Lubelski

Re: Definicja prawdziwego motocyklisty

Post autor: DOK »

To wychodziło by że moja skromna osoba to nie motocyklista
- ma motocykl od .... lat, - hihi od 1,5 miesiąca
- ma motocykl o pojemności > niż .... cm3, szkoda że nie napisałeś cm3 bo moje 450 cm3 to chyba by sie nie zmieściło.
- ma motocykl i tatuaże, - komarka mam a tatuaży nie uważam
- jeździ motocyklem nie wolniej niż .... km/h, - niestety pod ten pkt też nie podpadam - średnia prędkość 80 km/h u mnie wychodzi i jak zauważyliście po moich postach obstaję za wolniejszą prędkością
- jeździ wyłącznie na zloty - a byłem w Biłgoraju ale w czasie jak wszyscy się ustawiali do parady ja siedziałem sobie na rynku popijając małą czarną no i na dobitkę nie chciałem blachy zlotowej którą można było sobie kupić za 5 zł i się potem chwalić wszem i wobec znam paru co tak zrobili
- a nie na jakieś tam inne .... pikniki albo do domów dziecka w których zaraz potem zmienia się dyrekcja, - nie dodałeś w czarnych skórach (ponoć ta nowa dyrektorka to niezła laska - cza by sprawdzić)
- jeździ wyłącznie przy zawartości .... promili alkoholu we krwi, - ten pkt pozostawię bez komentarza
- zadaje się wyłącznie z motocyklistami gardząć wszystkimi innymi gatunkami ssaków (a może gadów :?: ) - ten pkt też do mnie nie pasi bo kurde robie oborę jeżdżąc z chłopakami po weselach niemotocyklistów
Pasowało by jeszcze kilka pkt dodać np:
nie siedzę w garażu non stop
po prostu niekiedy nie mam ochoty jeździć motorem a siadam sobie do puszki
nie palę gumy
nie jeżdżę na tylnym kole przez miasto między samochodami
i jak widzę wariatów na motorach to sie pukam w czoło a nie chwale jego maszynę

Ponieważ!!!!

nie jestem motocyklistą????
wally

Post autor: wally »

myslalem ze wystarczy poprostu kochac morocykle ....
sq8bwh

Post autor: sq8bwh »

wally pisze:myslalem ze wystarczy poprostu kochac morocykle ....
Też tak myślałem, ale niestety nie.. :cry: :wink: i chyba przez to zacznę zbierać znaczki i hodować gołębie, popadam w depresję bo ja to nawet na zlocie w Biłgaraju nie byłem jedynie się polansowałem na paradzie przez miasto. Mam chyba doła. :?
Basia

Post autor: Basia »

Wychodzi na to, że ja nie dość,
że nie jestem motycyklistką,
to nigdy nią nie będę :cry:
ZEN

Post autor: ZEN »

Ja wiem jedno.
Mimo tego że nie posiadam teraz motocykla to czuję się motocyklistą.
Dla tej grupy ludzi mam szczególne traktowanie bo czuję że są częścią mnie.
Co prawda nie poznałem osobiście żadnego z forumowiczów ale po wypowiedziach jestem w stanie określić wartości jakimi kierują się poszczególne osoby i szanuję to.
Cenię ludzi którzy potrafią nawiązać kontakt bez względu na to jakimi motocyklami jeżdżą. I chyba po tym można poznać prawdziwego motocyklistę od kolesia który robi tylko lanserkę po mieście.

A do własnego zdania ma każdy i nie wszystko musi się podobać.
sq8bwh

Post autor: sq8bwh »

ZEN pisze: I chyba po tym można poznać prawdziwego motocyklistę od kolesia który robi tylko lanserkę po mieście.
Ja mam cholerną ochotę jeszcze raz w tym roku polansować się po Tokaju... Tylko nie wiem czy to wypada... :wink: ale cuż będę na Siravie za 2 tyg. to i sokczę w niedzielę na Węgry.. A co.. :P
ZEN

Post autor: ZEN »

Przejażdżka po mieście a lanserka to jak dla mnie dwie różne sprawy.

Spróbuję to wyjaśnić na katamaranach.
Śmiga sobie taki koleś po Lwowskiej (oczywiście nigdzie indziej bo tam jest zawsze największa widownia)
Ładnie wy żelowany, wypucowaną bryczką tatusia i żeby mieć pewność że wszyscy go widzą i słyszą to muza na ful UMPA, UMPA.....i pisk opon na każdym skrzyżowaniu.
Awatar użytkownika
sebus00
Zwykły forumowicz
Posty: 1004
Rejestracja: czwartek, 22 marca 2007, 19:19
Motocykl: Honda VTR 1000 FireStorm
Lokalizacja: Lublin

Post autor: sebus00 »

A ja szczerze mowiac to mam gdzies, czy ktos uważa mnie za motocyklistę czy nie, ja po prostu jak gdzies jade z ekipą czy nawet sam jest mi dobrze i zapominam i codziennych problemach. A wszelkie wypady, na zloty czy jakies pikniki to uważam że to każdego z osobna wlasna sprawa czy mu w danym momencie czy czasie odpowiada taki wypad.
Marek

Post autor: Marek »

Hola, hola. Ale pytanie WB nie dotyczyło definicji motocyklisty, tylko "prawdziwego motocyklisty". Znaczy, jest jakiś stereotyp wśród samych motocyklistów (albo zespół cech), który opisuje tego "prawdziwego". Może on pije wachę, smaruje chleb towotem, śpi z wiecznie sterczącym tłokiem (jak zdejmie gumę to od razu ją musi spalić), łapie panny wyłącznie za lagi, na wszystkie pytania odruchowo odpowiada "jadę!"?

Jeżeli tak, to ufff... nie jestem "prawdziwym" motocyklistą. Za to mam świetnych kumpli, którzy jeżdżą motocyklami i z całą pewnością motocyklistami są.
ElPawelloo

Post autor: ElPawelloo »

A słyszeliście taką definicje "prawdziwego faceta", w której jest mowa o tym że prawdziwy facet nie: mówi przepraszam, dziękuje, pali fajki bez filtra. Chodzi w wąskich dzinsach lekko poprzecieranych tu i tam, żuje tytoń lub kilka gum na raz. Co jakis czas nonszalancko spluwa na ziemie. Przy załatwainiu swoich potrzeb nie opuszcza klapy w wc i jeżeli nie jest to wydzielina stała to nie spusza także za soba wody. I najlepsze na koniec śmierdzi potem i końskim łajnem ??

Wiem wiem troche nietematycznie. Ale z takiej definicji to chyba mało który z facetów uważałby sie za prawdziwego- ja przynajmniej ni jak nie pasuje do niej

p.s definicja jest troche jakby "kowbojska" ale dobrze obrazuje jak to jest z definicjami
wujek_samo_zlo

Post autor: wujek_samo_zlo »

PROBLEM SZTUCZNY, JAK SZTUCZNY WACEK, TO TAK JAK PISAĆ O PRZEDŁUŻANIU WACKA.........PRZEDŁUŻAJĄ CI CO MAJĄ PROBLEMY.....YHY YHY
ODPOWIEDZ

Wróć do „Na luzie”