Ten pierwszy raz.... :D

Pogadajmy jak motocyklista z motocyklistą...
Marek

Ten pierwszy raz.... :D

Post autor: Marek »

Pamiętacie swój pierwszy raz na motocyklu? Jako plecak albo od razu jako kierowca?

Ja pamiętam jak gdy miałem może 5 lat, wujas posadził mnie na baku WSKi, siadł z tyłu i tak mnie obwiózł po okolicy gospodarstwa dziadków. Kurczę, ale mi pikawa waliła. Przez chwilę nawet mogłem pokręcić manetką, ale jakoś źle złapałem hamulec i przytrzasnąłem palucha.

Potam zawsze, gdy wpadaliśmy do dziadków, jak nikt nie widział, przymierzałem się do kolejnych wuesek i gazeli w wujasowym garażu. Nawet rower wydawał mi się wtedy takim mniejszym motocyklem. :)
To były czasy...
wally

Post autor: wally »

moj pierwszy raz byl z wielki bratem :) mialem wtedy tez kolo 5 lat ( gdybym opowiesc zakonczyl w tym momencie pewnie by go zamkneli :P )
posadzil mnie rycho na baku rometa, biegi zmienialo sie recznie a do hamulca nie siegalem, zapamietalem tez komentaz sasiadki PRZEIEZ ON GO ZABIJE ( kto kogo ?? ) a pierwszy raz na moim kochanym enduro byl przy 15 stopniowym mrozie kiedy z wieprzowa prowadzilem go do garazu zgrywusa - komentaz sasiadki byl podobny mimo ze minelo 10 lat.
Pierwszy raz na jawie Zgrywusa tez pamietam, komentaz zgrywusa byl....
nie niemoge zacytowac bez zlamania regulaminu forum. Skolei komentaz mojej lepszej polowy po zakupie yamahy byl taki ze nie mowila nic przez 2 tygodnie - wole juz komentaze sasiadki
Deletet

Post autor: Deletet »

Miałem dziewięć lat gdy .... ojciec kupił motorynki dwie i już nie dałem się oderwać od nich przez najbliższe parę lat.
Wcześniejszych przeżyć nie pamiętam ale pewnie coś było.
Mój syn za to pierwszą przejażdżkę zaliczył na baku mając 14 miesięcy - obrońcy praw dzieci nie czytają tego mam nadzieję.
Żaba
Zwykły forumowicz
Posty: 1341
Rejestracja: wtorek, 20 lutego 2007, 22:06
Lokalizacja: gm. Narol

Post autor: Żaba »

Ten pierwszy raz – tego się nie zapomina… :wink:
Był rok 1986 ja miałem 12 lat, razem z młodszym bratem namówiliśmy ojca na zakup motoroweru.
Pojechałem z ojcem PKS-em do Tomaszowa, motorowery wtedy sprzedawał Polmozbyt.
Wymarzony czerwony niczym Ferrari, Romet Ogar z silnikiem Jawki był już naszą własnością.
Pamiętam że nie było w nim benzyny i musieliśmy go pchać do CPN-u na zamojskiej.
Paliwo wtedy było na kartki a przy zakupie dostaliśmy talon na 5l.
Dalej już jechałem na tylnym siodełku.
Ech, to były czasy... :wink:

I tu sprawdza się powiedzenie czym skorupka za młodu nasiąknie…
Free Rider
Zgrywus
Zwykły forumowicz
Posty: 804
Rejestracja: niedziela, 18 lutego 2007, 09:38
Motocykl: GL 1200, M-72 ruska rzeźba w niemieckim betonie
Lokalizacja: 50º27’13” 23º25’11”

:)

Post autor: Zgrywus »

... hummm ja z kolei pamiętam, że gdzieś na początku lat 70-tych /chyba w 1972r/ wykradliśmy z "Wielkim Bratem" ojcu ze stodoły WSKę, wypchaliśmy daleko w pole i wówczas pierwszy raz jechałem tym monstrum... pamiętam przez pole tytoniowe… do końca życia będę pamiętać smak tytoniu i zakwasy w barach po pałowaniu olbrzymimi łodygami tejże roślinki ;)
Kilka lat później dopiero ojciec nie mogąc już z nami walczyć zakupił „Rometa” i tak to się zaczęło … :):
icecube4

Post autor: icecube4 »

hmmm ... :D Ciekawie spędziliscie "swoje pierwsze razy" Cóż ja byłem z kobietą :) :D
Marek

Post autor: Marek »

Moja pierwsza samodzielna jazda wyglądała tak: jako 7-latek podwędziłem ojcu kluczyki do jego nowiutkiego simsona i - podobnie jak WB i Zgrywus - wypchałem sprzeta ciuchutko z podwórka dziadków na polną drogę (żeby nikt nie widział). Dopiero, gdy byłem pewny, że jestem poza zasięgiem słuchu i wzroku odpaliłem i zobiłem parę rundek po lesie i polach.

Przezycie tak silne, ze prawie nic z tego nie pamiętam. :)

Oczywiście ktoś zauważył brak motorowca i poskarżył do seniora. Ten - kierując się odpowiedzialnością i troską o moje bezpieczeństwo (chociaż wtedy myślałem zupełnie inaczej) zabronił mi siadać na sprzęta przez następny rok.
wally

Post autor: wally »

icecube4 jezeli to bylo na motorze to smialo, opowiadaj :P
jrball

Post autor: jrball »

a ja dokładnie niepamientam kiedy pierwszy raz jechałem na moto, bo w dziecinstwie tego duzo było. jeden raz pamietam bardzo dokładnie, jak mnie wujek na baku swojej CeZetki posadił i pojechalismy po polach, wiatr w oczy, i banan na twarzy, a jeszcze niespodzianka była jak zobaczyliśmy lisa, to wtedy wujaszek ognia i zanim, niestety poscig zakonczyl sie pod lasem, bo lis uciekl, a my pojechaliśmy w drugą stronę, moto miało takie piękne chromowane gmole. A pierwszy raz za sterami to chyba na ogarku...
ZEN

Post autor: ZEN »

Ja też pierwsze jazdy zaliczyłem na baku WSK-i mojego ojca.
Ale niestety, był on przeciwny kupnie mojego własnego motocykla. Więc kiedy pod nosen wąs zaczął się kręcić i kark ztwardniał, postanowiłem że sam zarobie na mój pierwszy motocykl. Czasami z żalem patrzyłem jak w wakacje moi koledzy czerpali wszystkie uroki lata, kiedy Ja musiałem ciężko pracować na budowie. Ale w końcu i mnie spotkała nagroda. Pamiętam zdziwione ich miny ,jak wyjechałem nowiutkim MIŃSK-iem 125. Tak, takich chwil się nie zapomina............
ODPOWIEDZ

Wróć do „Na luzie”