Błoto spłukałem pod domem szlaufem, łańcuch wyczyszczony z paskudztwa, nafta i szmatka, później leciutko smar w spreju tak aby przesmarować tylko to co trzeba. Poprawiony naciąg łańcucha i stuningowana klamka hamulca ręcznego. Michał wie o co chodzi, według jego zaleceń.
Aha, zapomniałem pali już od dotknięcia, a nie na pych.
Tylko jeździć, ale z kim???
Nikt się jeszcze oprócz Michała nie obudził???
Darek latamy jutro ? Krzysiek przed chwila dzwonil ze mial wyjazd daltego nie mogl przyjechac i mowil ze jutro pewnie wpadnie do nas poejzdzic Mlodzi tez sie odezwali ze chca jezdzic Mi jakies 5l zostalo na tor wystarczy A to z opona to mnie rozwalilo Ja troche moto rozebralem i wyczyscilem wydech uszczelnilem i zrobilem ten kranik
Dzisiaj sam godzinkę polatałem po torze, było bardzo fajnie, ale deszczyk później tak rozmył glinę, że już nie dało się jeździć bez ciągłego uślizgu kół.
Wczoraj wyczyściłem filtr powietrza i powiem, że jednak inna jest praca silnika, tak jakby szybciej się wkręcał, mam nadzieję, że zużycie paliwa też troszeczkę spadnie. Syf był niemiłosierny, poprzedni właściciel chyba nie wiedział, że takie coś istnieje
ps. w piątek miałem okazję przejechać się Hondą Transalp w budzie po 2000 roku i mogę powiedzieć, że się zawiodłem. Owszem wygoda i pozycja jak najbardziej O.K. , ale reakcja na gaz, szczerze mówiąc więcej się spodziewałem po tej V-ce, ona ma przecież ponad 50 KM. Mój DR dużo lepiej się zbiera.
w sobotę bohun stwierdził że jedziemy, no i pojechaliśmy na 3 tenery,
pogłębialiśmy rowy w pobliskich mniejscowościach, integrowaliśmy się z przyrodą i z matką ziemią,
Wczoraj najbardziej zagorzali fani enduro-cross naszego forum wybrali się na małą przejażdżkę. Zobaczcie co z tego wynikło.
Tutaj była tylko lajtowe pokonywanie toru dla samochodów terenowych, pogoda dopisywała (lało nonstop)
"Dominator" grzeje opony.
W miedzyczasie zmienilismy opony na slicki.
Było coraz gorzej ...
Tutaj niestety nastąpiła piękna gleba i klamka sprzęgła stwierdziła, że chce być w dwóch częściach. Moto nie chciało zapalić, bo sprytny japończyk założył jeszcze stycznik do zapłonu. Polak potrafi i daliśmy radę to obejść. Przy zapalaniu oprócz kluczka i startera potrzebny był jeszcze śrubokręt. (dzięki Jarek)
Zawsze na nich trzeba było czekać
Może znalazł by się jeszcze jakiś twardziel do takiej lajtowej jazdy
Chętnie przyjmiemy go do naszego grona.
Zapomniałem dodać, że najgorsze było na końcu jak zaczęło się ściemniać.
W każdym razie wróciliśmy cali, tylko trochę zdekompletowani.
Trzeba jednak na takie wyprawy zabierać 10m linki
Jeszcze powiedz, że to moja wina
Albo sprzedaj to cudo i kup sobie normalny sprzęt, albo oddaj to w końcu do porządnego serwisu, żeby Ci to profesjonalnie zrobili i dali na to gwarancję.
Pier**** ten motor sprzedaje go tak jak jest i nic nie bede juz w nim robic.. mam dysyc dbam lepiej niz o wlasna dziewczyne a on tak mi sie odplaca NIkt nie daje gwarancji na tak stary motor. To awaryjne gowno zreszta sam widzisz. Namawiam tate na jakas nowke z salonu. Tak bedzie najlepiej. Albo kupie jakas 525 04r.