Wraz z kumplem Krystianem wybraliśmy się do Łańcuta. Kilometry (obydwie strony: 54km) nie są powalające ale naprawde wymęczyło mnie. Pogoda dopisała a więć było fajnie (małe opady doszczu w droge powrotną ale to tam...) ino że prędkości jakie rozwijałem mnie zniechęcały. Kilka foteczek:
No ładnie. Pochwal sie jaką prędkość osiągnąłęś (chyba że ściemniałeś). A i jeszcze jedno, pamiętaj, że masz na maj do Krowicy na sqcie przyjechać.
Pozdro i do zobaczyska.