Fakt,zamieszania trochę było no i teren specjalny niektórym dał się we znaki.
Sam się raz zgubiłem w mieście ale dotarłem jakoś do grupy.
Teraz tylko pozostało wydłubać kurz z nosa i spać.
Bawiłem się świetnie, szczególnie widząc rząd bajków popylających przede mną szlakiem pierwszych osadników. To jak radzili sobie niektórzy koledzy na przecinakach i kruzerach w czysto off-roadowych warunkach zadziwiłoby nawet Ksenona.
Sama impreza też całkiem przyzwoita i klimatyczna - zachęcam zlotowych bywalców do recenzji billowiska.
Moje doznania nie sa za bardzo na "+" po wczorajszym wypadzie, pewnie dlatego ze mialem za duzo przygod, moje plecy po tych jazdach polnych z twardym zawieszeniem dały mi w kość...chyba kupie enduro na zlotowe wypady, bo nigdy nie wiadomo co nas czeka..
Przepraszam wszystkich, ktorzy musieli czekac na mnie na placu zamkowym, ale niestety przez lublin nie da rady przejechac w 2 minuty.
I tak dobrze ze udalo mi sie wczoraj zakupic 2 opony i wymienic , oraz olej w tak krotkim czasie.... tak czy owak co nagle to po diable....
Ja z kolei wczoraj znalazlem srube ktora dzien wczesniej po odkreceniu przezemnie tlumika moj pies zlapal w zeby i gdzies poniosl inaczej musialbym cos dorabiac by go przykrecic
Oglądając zdjęcia Saszy nasunęło mi sie pytanie do Jara
jakeś to zrobił z tym dmuchaniem w balonik
1. władze tak bezboleśnie umożliwiły poddanie sie testom czy musiałeś płacić
2. poszedłes na piechtę czy motorem (nie bałeś sie ze jak coś wykaże to dobrowolnie godzisz się na zabranie prawka ???)