właśnie wróciłem , trasa ---> radymno - przemyśl - nienadowa - pruchnik - jarosław - lubaczów,,, i terror w Lubaczowie,
jakie tam zimno sezon w pełni (jesienny) , pozdrowienia dla Tośka
Mieliśmy parę kilosów na + ale daliśmy radę . Co prawda ślisko było i trochę zimno, prawie z Cotem poprzymarzaliśmy do maszyn ale daliśmy radę. Szkoda że to już koniec sezonu. Następnym razem wpadniemy do Was ale na sankach
Hehe, no przynajmniej po części... Z tą różnica, że jedni w zimie ganiają po polach endurasami a drudzy co najwyżej po garażu... Ale zawsze to coś... Chociaż nie powiem, zdarzyło mi się jechać raz Intruzem przy 20 stopniowym mrozie... Nie polecam...
A nie uważacie że lepiej spędzić zimę na jakimś stoku z nartami np?
Obserwuję fora zarówno motocyklowe jak i narciarskie: jedni przeklinają zimę a drudzy modlą się o rychłe jej nadejście...
Zaprawdę powiadam wam, szczęśliwy ten co lubi to i to
Grzelas pisze:A nie uważacie że lepiej spędzić zimę na jakimś stoku z nartami np?
Na forum jest sporo osób jeżdżących na nartach, więc nie każdy martwi się nadejściem zimy. Czasem nawet uda się razem wyskoczyć na jakiś stok i poszaleć na śniegu