Jeśli trafi na rynek wtórny i nie było to "na zamówienie", to jest sznasa, że wypłynie, kiedyś pojawi się na jakiejś imprezie, trzebaby znać tylko numery silnika i ramy lub charakterystyczne elementy pojazdu (np. uszkodzenie cylindra lub inne charakterystyczne).
Jeśli na zamówienie, to niestety moim zdaniem, marne szanse, że się odnajdzie. Stanie gdzieś przy kominku bogatego buca, który bedzie się chwalił innym miłośnikom 3 pasków, jaki to ma zabytek.
Przykra sprawa.
Widać okresowo, pojawiają się tego typu sytuacje, kiedyś w okolicy Lublina zginęło kilka motocykli w różnych miastach. Jedno jest pewne - nie odnalazły się.
Przestrzegam poprostu przed pokazywaniem motocykli w miejscu przechowywania osobom postronnym nigdy nie wiadomo, z kim się ma do czynienia.

Od jednego NSU, lepsze jest tylko... dwa, a nawet trzy...