No właśnie, co? Znaczki pocztowe? Akwarium? Relaksacja przy muzie? Karate z cieniem?
Chwalę się ordynarnie na stronie KBM (fota), że pogrywam na wiośle. Pełna amatorka, minimum talentu, maksimum satysfakcji.
Zdarza mi się też postrzelać w necie w EnemyTerritory. Bardziej odprężające od wybicia trzydziestu nacierających żołnierzy wroga pod Caen albo w Venecji może być tylko nawinięcie trzystu kilometrów na koła.
A jak Wy spędzacie wolny czas jeśli akurat nie gonicie za wiatrem?
