Bieszczady 5-9.07.2010.

...czyli to, co lubimy najbardziej.
Awatar użytkownika
Savi
Zwykły forumowicz
Posty: 197
Rejestracja: czwartek, 17 maja 2007, 11:12
Motocykl: BMW R 80 RT z wb, WFM, Simson SR2
Lokalizacja: Werbkowice

Bieszczady 5-9.07.2010.

Post autor: Savi »

Do podzielenia się swoimi wrażeniami z motocyklowej wyprawy w Bieszczady skłoniła mnie ciekawa fotorelacja zamieszczona niedawno na KFM.
Jechaliśmy na BMW R 80 RT: ja i moja pasażerka Danusia.
Pierwszy nocleg był w Bóbrce, gdzie weszliśmy na Koziniec. Drugi pod Tarnicą w Wołosatem. Kupowaliście coś w tamtejszym sklepie? Chyba jest jedyny, bo okropnie drogi. Też weszliśmy na Tarnicę, ale tylko na pierwszą połoninę…
Trzeciego dnia byliśmy w Baligrodzie i jak na to miejsce przystało ława w naszym pokoju była przykryta szkłem, zza którego patrzył na nas nieśmiertelny generał Walter wymalowany na pieniądzach.
Czwarty dzień to Jeziorka Duszatyńskie. Dzień wcześniej wypatrzyłem na mojebieszczady.pl mapkę pokazującą skrót z Rabego do Duszatyna: około 20 kilometrów gorszą drogą. Jechaliśmy z godzinę przez las, po kamieniach i górach. Turyści, którzy szli na Chryszczatą w dniach 10-11 kwietnia 2010 roku ustawili w tym miejscu kamień upamiętniający ofiary „wypadku lotniczego” pod Smoleńskiem. Najbardziej emocjonującymi momentami naszej podróży była czterokrotna przeprawa przez rzekę; po płytach co prawda, ale jednak motocyklem turystycznym, a nie terenowym. Silnik kichnął tylko raz. W Duszatynie zapytaliśmy, gdzie jest Duszatyn i zgodnie ze wskazówkami poszliśmy w stronę Jeziorek. Przez złe oznakowanie, zeszliśmy ze szlaku, ale w koncie kańcow trafiliśmy do celu. Jeziorka są malownicze i urokliwe. Coś w nich jest. Przyciągają.
W Komańczy (ostatnia noc) wynajęliśmy lokum u pewnej pani. W pokoju tym pająki dobrze się miały. Od wielu lat nikt im nie wtrącał się w urządzanie mieszkanek. Odwiedziliśmy miejsce uwięzienia Prymasa. Odpocząłem dłuższą chwilę przesiedziawszy w cerkwi greckokatolickiej. Cerkiew prawosławna jest w budowie. Stara spaliła się kilka lat temu. U koleżanki naszej domodawczyni w latach 80. mieszkał ks. Andrzej Popławski, który pełnił tu funkcję proboszcza (dziś jest prawosławnym arcybiskupem lubelsko – chełmskim).
A jak wracaliśmy, to w Narolu pewien starszy rowerzysta jadący na jagody chciał nas obdarzyć „Strażnicą” i sypał cytatami z Pisma Świętego.
I tak to w piątek spokojnie wróciliśmy do Werbkowic.
ODPOWIEDZ

Wróć do „Zloty, imprezy, wycieczki, spotkania”