A ja powiem tak, byłem u szwagra który ma WSKę i jego syn 12 lat pi...... po polu właśnie taką krosową wską. Sam się przejechałem i było fajnie.
Spróbujcie dzieciakowi kupić enduro za 150 zł.
Masz rację, Robert. Ja mam podobne doświadczenia. Pokaturlałem się po lesie junakiem przerobionym na górski rower. Podobało mi się bardzo (miałem -naście lat wtedy) i była to rzadka okazja, żeby spróbować czegoś większego niż simson.
Dzisiaj agregat użyźnia już glebę (poza silnikiem, który poszedł na części), bo właściciel doszedł do wniosku po kilku sezonach, że jeździć tym to obciach, a po zabawie z palnikiem i gumówką przywrócenie oryginalnej postaci byłoby niemożliwe.
Niestety, podobnie, jak kupienie dzisiaj junaka za 150 zł.
Oczywiście, żeby oddać sprawiedliwość rodzimym konstruktorom możemy założyć, że nie używają jako substratów motocykli, które byłyby bazą do rekonstrukcji wspaniałych, zabytkowych eksponatów. Ale czy zawsze jest to prawda?
tez swego czasu mialem wske i mialem kilka przerobek ale troche w inna strone bardziej na odckulowe wolno obrotowce szeroka kierownica itp. ale jednego nie moge zrozumiec wska jest seryjnie dobra na lesne polne drogi wiec poco te kostki tymbardziej ze niemaja takiego potecjialu zeby ta kostka obrucic ale nie potempiam tych wymyslnych maszyn niekture naprawde fajne ale wszystko jest dobre z umiarem zabardzo kombinowac tez slabo ale ogulnie git wski
chromy nadaja klase motocyklom i sa piekne szczegolnie zadbane a kostka nie zawsze pasuje i szczeze muwiac nie sprawdza sie w wsce przyczepnosc mozna miec przeciesz na normalnym seryjnym laczku i zabawa na blocie czy piachu lepsza a kostka w terenie niebardzo przyczepnosc straci za mala moc wski i dlatego ja lubie bo jest elastyczna jak na swoja pojemnosc i raczej niezawodna ale moca nie zaskakuje