Mój MT-01
- diabelCBR
- Zwykły forumowicz
- Posty: 81
- Rejestracja: sobota, 6 listopada 2010, 17:28
- Motocykl: 900 RR
- Lokalizacja: Wożuczyn
- Kontakt:
Re: Mój MT-01
W takim razie do zobaczenia na rozpoczęciu sezonu
(Na paradzie jadę obok Ciebie
)
- Savi
- Zwykły forumowicz
- Posty: 197
- Rejestracja: czwartek, 17 maja 2007, 11:12
- Motocykl: BMW R 80 RT z wb, WFM, Simson SR2
- Lokalizacja: Werbkowice
Re: Mój MT-01
Mojej koleżanki ojciec też trzymał Wueskę w chałupie.
I pod sklepem na trąbce grał.
I pod sklepem na trąbce grał.
- artur4444
- Zwykły forumowicz
- Posty: 11
- Rejestracja: wtorek, 11 stycznia 2011, 21:24
- Motocykl: Volusia vl800
Re: Mój MT-01
Bardzo fajny tan kominek na zdjęciu... tylko jakiś motocykl go zasłania

- Wiatr w Polu
- Zwykły forumowicz
- Posty: 1622
- Rejestracja: poniedziałek, 9 czerwca 2008, 11:41
Re: Mój MT-01
Mały suplement, czyli uzupełnienie
Po przeszło 8 tys. przejechanych kilometrów mogę coś więcej powiedzieć o tym motocyklu. Początkowo miałem pewne zastrzeżenia co do ergonomii: że część ciężaru ciała spoczywa na kierownicy, że drgania, że w lusterkach niewiele widać, że niewygodnie… Ostatni wyjazd i duże przebiegi na trasie rzędu 500 – 800 km dziennie rozwiały moje obawy. A bałem się, że cały zdrętwieję, albo będę drgał, że plecy będą boleć, że brak jakiejkolwiek owiewki spowoduje, że jazda będzie katorgą. Nic z tych rzeczy. Sylwetka za kierownicą wydaje się być optymalna – nic nie boli, nic nie drętwieje, pęd powietrza nie dokucza. Wiadomo, że boli siedzenie. Ale o dziwo najbardziej między 200 a 400 pierwszych kilometrów drogi. Później chyba d… twardnieje albo coś, bo już tak nie dokucza i nawet po 800 km mógłbym jechać dalej.
Z zapakowaniem motocykla (na 10 dni z namiotem, materacem, śpiworem, ubraniami, drobiazgami) też nie ma problemu. Nie trzeba bagażnika, ani kufra. Dwie sakwy (pożyczone od Wodza) i 90-ciolitrowy worek Luisa mocowany na tylnym siedzeniu (pomyślano o zaczepach na gumy) w zupełności wystarczyły (nawet sam worek by wystarczył). Coraz bardziej lubię ten motocykl. I jeszcze jedno – przez większą część drogi jechałem jako ostatni (pewnie dlatego, że jestem brzydki ). MT daje duży komfort psychiczny. Nawet jak się nie zmieszczę, braknie dla mnie miejsca i koledzy mi odskoczą na parę aut do przodu, a potem zakręty, ruch itd., nie muszę się napinać, „pyknę” sobie te autka, kiedy zechcę, nawet nie zmieniając biegu. Śmiało mogę polecić ten motocykl zarówno do codziennej jazdy, jak i do dalekich podróży.
Po przeszło 8 tys. przejechanych kilometrów mogę coś więcej powiedzieć o tym motocyklu. Początkowo miałem pewne zastrzeżenia co do ergonomii: że część ciężaru ciała spoczywa na kierownicy, że drgania, że w lusterkach niewiele widać, że niewygodnie… Ostatni wyjazd i duże przebiegi na trasie rzędu 500 – 800 km dziennie rozwiały moje obawy. A bałem się, że cały zdrętwieję, albo będę drgał, że plecy będą boleć, że brak jakiejkolwiek owiewki spowoduje, że jazda będzie katorgą. Nic z tych rzeczy. Sylwetka za kierownicą wydaje się być optymalna – nic nie boli, nic nie drętwieje, pęd powietrza nie dokucza. Wiadomo, że boli siedzenie. Ale o dziwo najbardziej między 200 a 400 pierwszych kilometrów drogi. Później chyba d… twardnieje albo coś, bo już tak nie dokucza i nawet po 800 km mógłbym jechać dalej.
Z zapakowaniem motocykla (na 10 dni z namiotem, materacem, śpiworem, ubraniami, drobiazgami) też nie ma problemu. Nie trzeba bagażnika, ani kufra. Dwie sakwy (pożyczone od Wodza) i 90-ciolitrowy worek Luisa mocowany na tylnym siedzeniu (pomyślano o zaczepach na gumy) w zupełności wystarczyły (nawet sam worek by wystarczył). Coraz bardziej lubię ten motocykl. I jeszcze jedno – przez większą część drogi jechałem jako ostatni (pewnie dlatego, że jestem brzydki ). MT daje duży komfort psychiczny. Nawet jak się nie zmieszczę, braknie dla mnie miejsca i koledzy mi odskoczą na parę aut do przodu, a potem zakręty, ruch itd., nie muszę się napinać, „pyknę” sobie te autka, kiedy zechcę, nawet nie zmieniając biegu. Śmiało mogę polecić ten motocykl zarówno do codziennej jazdy, jak i do dalekich podróży.
Wojownik musi czuć zapach wojny, musi wiedzieć, że jest potrzebny. W czas pokoju tylko dudnienie KODO jest zwiastunem błogosławieństwa Cesarza do wymarszu na bój.
Re: Mój MT-01
Pozostaje pogratulować "nosa" co do wyboru.
Bądź wytrwały i bez przerwy potrząsaj drzewem, a zawsze z niego coś spadnie
- Wiatr w Polu
- Zwykły forumowicz
- Posty: 1622
- Rejestracja: poniedziałek, 9 czerwca 2008, 11:41
Re: Mój MT-01
Wojownik musi czuć zapach wojny, musi wiedzieć, że jest potrzebny. W czas pokoju tylko dudnienie KODO jest zwiastunem błogosławieństwa Cesarza do wymarszu na bój.
- hans
- Zwykły forumowicz
- Posty: 996
- Rejestracja: piątek, 26 listopada 2010, 10:48
- Motocykl: xj600
- Lokalizacja: Wrocław
Re: Mój MT-01
Miło się ogląda filmik, ale tu pytanie : o co chodzi w końcówce, bo jakoś nie załapałem?
"Nie walcz z idiotami, mają przewagę liczebną"
Paulo Coelho
Paulo Coelho
- Mateusz
- Zwykły forumowicz
- Posty: 262
- Rejestracja: sobota, 3 kwietnia 2010, 17:10
- Motocykl: Simson S51/ Kawasaki GPZ500
- Lokalizacja: Komarów/Zamość
Re: Mój MT-01
Fajnie zrobiony filmik
Ps. w końcówce chodzi chyba o to, jak ten filmik był nagrywany, ten Pan siedział na masce samochodu z kamerą i podczas hamowania spad, chyba że źle to interpretuje
Ps. w końcówce chodzi chyba o to, jak ten filmik był nagrywany, ten Pan siedział na masce samochodu z kamerą i podczas hamowania spad, chyba że źle to interpretuje
- Wiatr w Polu
- Zwykły forumowicz
- Posty: 1622
- Rejestracja: poniedziałek, 9 czerwca 2008, 11:41
Re: Mój MT-01
Właśnie tak było, tyle, że nie na masce siedział, a na zderzaku jeepa. Przy zmianie biegu "utracił przylepność siedziska" i spadł praktycznie pod koła.
Filmowanie to jednak niebezpieczne zajęcie
Filmowanie to jednak niebezpieczne zajęcie
Wojownik musi czuć zapach wojny, musi wiedzieć, że jest potrzebny. W czas pokoju tylko dudnienie KODO jest zwiastunem błogosławieństwa Cesarza do wymarszu na bój.