Mimo to nie wszyscy byli w stanie dotrzeć punktualnie. Za to ci którzy się stawili przejawiali tak duży głód jazdy, że już na wyjeździe z parkingu pod C.H. "Twierdza" w Zamościu przejechali w lewoskręcie skrzyżowanie na czerwonym świetle
Nasze 9 maszyn drogę z Zamościa do Suśca przebyło, po łagodnej reprymendzie, w pięknym szyku i dość szybkim tempie. Szczególnie trudne zadanie miała nasza najmłodsza koleżanka Justynka, dysponująca stosunkowo niedużą mocą maszyny równoważoną jedynie jej kolorem - wiadomo: czerwone są najszybsze.
W Suścu krótki odpoczynek: I tu głód ujeżdżania - czegokolwiek - dał o sobie znać powtórnie: Edytę szczególnie mocno zainteresował ogonek dosiadanego przez nią potwora: Z Suśca nastąpił krótki przelot do Rudy Różanieckej - po drodze delektowaliśmy się gładkością nowych asfaltów oraz przepięknymi, jesiennymi krajobrazami. Na miejscu kawa, lody, ... i szybki przeskok na imprezę do Lubyczy Królewskiej.
Ktoś ze środowiska powie z obrzydzeniem "festyn". W odpowiedzi mamy tylko tyle: zostaliśmy bardzo ciepło powitani, z kwiatami włącznie, grochóweczka z kuchni polowej była wyśmienita a smaku naleweczek jednej z Pań reprezentującej organizatorów nie da się opisać: Pobyt w Lubyczy Królewskiej był bardzo krótki, bo w Łaszczowie czekały już "Siły Główne" do wjazdu na Piknik Country: Po uformowaniu kolumny, z fasonem wjechaliśmy na teren dworku w Dobużku, gdzie trwała już ww. tytułowa impreza. Moje marzenia o nabyciu kolejnego motocykla o mało się nie urzeczywistniły: Były też "luźne polaków rozmowy": Jak powszechnie wiadomo, w okresie przedwyborczym szczególnie porządany jest dostęp do mikrofonu. Wiadomo: kto ma dostęp do mediów ten ma władzę. Była więc też walka o: Imprezę zaszczycili też szanowni koledzy z klubu HD Lublin: A wszystko skrzętnie dokumentował nasz klubowy kolega Czarek, który na długie zimowe wieczory na pewno opracuje nam stosowną filmową relację: