Przybywających na bal gości witał we własnej osobie Manson - Prezes KBM.
Kiedy już zajęto miejsca za stołem zrobiło się jak u Hitchcocka... Prezes przemówił
Od, głeboko poruszonych jego treścią, uczestników balu Prezes otrzymał brawa, a by dać natychmiastowe ujście wielkim emocjom wzniesiono pierwszy toast:
Panie czekała drobna, ale miła niespodzianka - każda z dam naszego serca otrzymała w podziękowaniu za cierpliwość i wyrozumiałość dla naszego hobby, zrozumienie dla oczywistej hierarchii ważności wydatków w rodzinie motocyklisty (najpierw motocykl, potem długo, długo nic ... a potem, jeżeli coś zostanie, to i owszem np. samochód
Wśród naszych gości była nasza nieoceniona Pani Księgowa z Małżonkiem:
Zaprzyjaźnieni z nami motocykliści: Adam z Małżonką i Ryszard pełniący honorowo obowiązki Wielkiego Podczaszego: Klub HD O/Lublin reprezentował sam Prezes z Małżonką:
a Motorubież Robert również z Małżonką: W doborowym towarzystwie, przy suto zastawionym stole rozpoczęto biesiadowanie:
Były toasty:
tańce i swawole (tutaj fotografie zostały poddane autocenzurze), którym ze zrozumieniem przyglądali się nasi gospodarze - właściciele restauracji: Marek z Małżonką:
Jak powszechnie wiadomo kruk, jako ptak bardzo inteligentny, zawsze potrafi znaleźć źródełko i najlepsze kąski:
Idąc w ślady zachowań tego zacnego symbolu naszego stowarzyszenia niektórzy poddali je przesadnej interpretacji:
Znaną krukom zasadę siły stada od zawsze demonstruje pewna rodzina - wszyscy wiedzą, że rodzina Soprano to przy nich pestka:
Zmęczeni biesiadowaniem mogli odpocząć w "kąciku zadumy":
lub oddać się w ręce naszego klubowego masażysty - zrobili to tylko najodważniejsi:
W miedzyczasie Janusz, na zaimprowizowanym pokazie mody, zaprezentował wzór klubowej koszuli galowej: Gdy naszedł czas pożegnań rozstawaliśmy się bardzo ukontentowani, z uśmiechem:
mając w głowie pomysły na następną imprezę. Do zobaczenia na Klubowym Kuligu.