Decyzja o wyjeździe zapadła spontanicznie, głownie z powodu wyśmienitej prognozy pogody.
W piątkowy poranek krótki telefon do pracy, że biorę urlop, pakowanie i przed 11.00 wyruszamy z moją szanowną "pierwszą żoną" w drogę.
Odcinek Zamość - Przemyśl bez zatrzymywania się.
Burczenie w brzuchu sygnalizuje porę obiadu, więc na Przemyskiej Starówce znajdujemy odpowiedni lokal i się posilamy "regionalnie":
Dzięki poradom Wiatra bez trudu znajduję azymut na Arłamów:
Niestety droga jest zablokowana z powodu prac remontowych, a ja nie przewidziałem że na wylocie z Przemyśla na południe i na całej trasie do Arłamowa nie ma stacji paliw.
Po dość kiepskich drogach muszę wracać do Birczy. Tam tankowanie, a ponieważ chwilowo mam dość wertepów obieram bezpośredni kurs na Krościenko, a potem Wetlinę, gdzie udaje się znaleźć nocleg:
Po wieczornych rozmowach z gospodarzem o Bieszczadach i nocnym odpoczynku ruszamy do Terki:
Po drodze mijamy wielu takich jak my:
Z Terki do Bukowca na śniadanie:
a potem do Czarnej:
drogami czasem prostymi:
często krętymi:
no i oczywiście serpentynami:
Z Czarnej kierunek na Krościenko - oglądamy przejście graniczne:
słynną, aczkolwiek niebezpieczną roślinę:
i rzecz jeszcze ciekawszą - cmentarz grecki. Jak się okazuje emigranci z Grecji osiedlali się nie tylko na zachodzie Polski, ale też w Bieszczadach. Jeden z nich, o nazwisku Papadopulos czy jakoś tak, do tej pory wypasa owce w okolicach.
Z Krościenka zbaczamy na Arłamów, ale przegapiam objazd i ląduję od razu w Trójcy, która jest elementem dawnego rządowego kompleksu wypoczynkowego zbudowanego przez "władcę Bieszczad" płk Doskoczyńskiego.
Z Trójcy wyruszamy do Kalwarii Pacławskiej na obiad. Po drodze ciekawe obrazki:
kładka nad potokiem:
i cały czas dotrzymujący nam towarzystwa strumyk:
A tu ktoś "zmałpował" kaplicę?
I już Kalwaria Pacławska:
Po obiadku i zwiedzeniu sanktuarium ruszamy do Przemyśla:
i Jarosławia:
Przed Oleszycami bolące tyłki zmuszają nas do postoju:
Po odpoczynku, jednym przeskokiem lądujemy w Zamościu.
Po drodze udaje się próba wykonania "mobilnego selfie":
I niestety wszystko wskazuje na to, że to już koniec wyjazdów w letnich klimatach.
Z niecierpliwością czekamy teraz na jesienny wyjazd w "Płonące Bieszczady".
Ostatni letni wypad w Bieszczady 22, 23-08-2014
-
Wielki Brat
- Zwykły forumowicz
- Posty: 2808
- Rejestracja: poniedziałek, 19 lutego 2007, 08:39
- Motocykl: FJR 1300
- Fido
- Zwykły forumowicz
- Posty: 2231
- Rejestracja: niedziela, 18 lutego 2007, 10:49
- Motocykl: Ten ze zdjęcia
- Lokalizacja: ULH
- Kontakt:
Re: Ostatni letni wypad w Bieszczady 22, 23-08-2014
A tak mniej więcej który to kawałek drogi jest nieprzejezdny, skąd dokąd ?
-
Wielki Brat
- Zwykły forumowicz
- Posty: 2808
- Rejestracja: poniedziałek, 19 lutego 2007, 08:39
- Motocykl: FJR 1300
Re: Ostatni letni wypad w Bieszczady 22, 23-08-2014
Zamknięta była droga od skrzyżowania Huwniki-Arłamów-Trójca w kierunku do Arłamowa.
Myślę jednak, że to było czasowe - może już po robotach?
Myślę jednak, że to było czasowe - może już po robotach?
- Fido
- Zwykły forumowicz
- Posty: 2231
- Rejestracja: niedziela, 18 lutego 2007, 10:49
- Motocykl: Ten ze zdjęcia
- Lokalizacja: ULH
- Kontakt:
Re: Ostatni letni wypad w Bieszczady 22, 23-08-2014
Pytam bo chcę tą traskę zrobić nie bawem.
Wolałbym się nie wracać.
Z Birczy do Trójcy jeszcze nie jechałem i chyba się tamtędy przejadę.
Wolałbym się nie wracać.
Z Birczy do Trójcy jeszcze nie jechałem i chyba się tamtędy przejadę.
- Wiatr w Polu
- Zwykły forumowicz
- Posty: 1622
- Rejestracja: poniedziałek, 9 czerwca 2008, 11:41
Re: Ostatni letni wypad w Bieszczady 22, 23-08-2014
Fajnie. Nie zazdroszczę drogi z Huwnik do Birczy, bo to masakra. Z drugiej strony, mijaliście zapewne w Posadzie Rybotyckiej najstarszą w Polsce cerkiew obronną. Zwiedzałem kiedyś - godna uwagi. Z całego opisu, którędy jechaliście, potrafiłbym bez problemu narysować mapkę, tak dobrze znam te drogi, a na zdjęciach z trasy rozpoznaję (tak mi się przynajmniej wydaje) konkretne miejsca (Przemyśla nie liczę). Fajny wyjazd 
Wojownik musi czuć zapach wojny, musi wiedzieć, że jest potrzebny. W czas pokoju tylko dudnienie KODO jest zwiastunem błogosławieństwa Cesarza do wymarszu na bój.