Kolejny dzwon - w Potokach k. Hrebennego (2007r.)
-
DOK
- Zwykły forumowicz
- Posty: 2087
- Rejestracja: wtorek, 5 czerwca 2007, 13:35
- Motocykl: Suzuki Intruder VS 700
- Lokalizacja: Tomaszów Lubelski
Kolejny dzwon - w Potokach k. Hrebennego (2007r.)
Ukrainiec z granicy wyjeżdżając ......... głupio mi sie zrobiło.
Reasumując licznik stanął na 200 km/h z moto cale ino tylne koło i tłumik jak przywalił w ciągnik który się złożył ponoć na dwie części.
Reasumując licznik stanął na 200 km/h z moto cale ino tylne koło i tłumik jak przywalił w ciągnik który się złożył ponoć na dwie części.
Ostatnio zmieniony poniedziałek, 18 czerwca 2007, 20:30 przez DOK, łącznie zmieniany 1 raz.
-
jrball
Ofiara to obywatel UA. urodzony 1985r, dalszych danych wam niepodam, bo to tajemnica sluzbowa. Motocykl Suzuki GSX-r k6 - czyli 1000cm rocznik 2006 kolor czerwono-czarny (slicznie wygladal)
Andiry byl czlonkiem klubu motocyklowego Holigans Lwów. na swoim moto jezdzil od niedawna, bo dopiero co sprowadzil je sobie z USA.
prosze nie pisac o tym, ze poczul dobra droge, bo jak ktos niewierzy to moze wybrac sie w glab Ukrainy w okolice Kijowa i zobaczyc, ze tam tez są dobre drogi. To jest kwestia szlifierek, ze na nich ciezko jechac wolno, a kazda prosta prowokuje do odkrecenia manetki. Dla niego dzisiejsza przejazdzka skonczyla sie za szybko, mial jeszcze kupe kilometrow dzis do pokonania..... Panowie prosze, Polak czy nie... on był motocyklista jak wy.
Andiry byl czlonkiem klubu motocyklowego Holigans Lwów. na swoim moto jezdzil od niedawna, bo dopiero co sprowadzil je sobie z USA. prosze nie pisac o tym, ze poczul dobra droge, bo jak ktos niewierzy to moze wybrac sie w glab Ukrainy w okolice Kijowa i zobaczyc, ze tam tez są dobre drogi. To jest kwestia szlifierek, ze na nich ciezko jechac wolno, a kazda prosta prowokuje do odkrecenia manetki. Dla niego dzisiejsza przejazdzka skonczyla sie za szybko, mial jeszcze kupe kilometrow dzis do pokonania..... Panowie prosze, Polak czy nie... on był motocyklista jak wy.
-
DOK
- Zwykły forumowicz
- Posty: 2087
- Rejestracja: wtorek, 5 czerwca 2007, 13:35
- Motocykl: Suzuki Intruder VS 700
- Lokalizacja: Tomaszów Lubelski
O zmarłym źle się nie mówi ale jako ze pracuje w Lubyczy Królewskiej i mam do czynienia z ludźmi (czytaj świadkami) to tylko dopowiem, może się ktoś sie wnerwi na mnie ale to fakt - oparty na "zeznaniach" dwóch niezwiązanych ze sobą osób. Cytuję "gościu z granicy wyjechał na tylnym kole wiec co się dziwić" - nie powiem już nic o moich zamartwieniach o chłopaków z naszego forum jak się dowiedziałem - apeluję do wszystkich jak was będą chęci ponosiły manetką pokręcić to sie zatrzymajcie 2x barankiem (bez kasku) o drzewo - taka namiastka dzwonka bo w głowie zadzwoni na pewno i dopiero dalej w trasę (hm w samochodzie to nogę się kładzie między dwie cegły a w wypadku motoru to prawą łapke????)
-
Bączek
- Zwykły forumowicz
- Posty: 531
- Rejestracja: poniedziałek, 16 kwietnia 2007, 20:20
- Motocykl: WSK, Simson shwalbe
- Lokalizacja: LTM
No niestety, tamten odcinek pokonuje bardzo często, jeszcze nie dawno jeździłem tamtędy służbowo. Trasa prosta a wypadek był w miejscu gdzie jest z górki i niedaleko zakręt a dla motocyklisty jest to krótki odcinek.
Kierowca wjechał w ciągnik znajomego rolnika.
Wg. świadków--urwało koło w ciągniku a motocyklistę trzeba było zbierać.
Przykro sie robi jak coś takiego słyszę, szkoda chłopaka.
Kierowca wjechał w ciągnik znajomego rolnika.
Wg. świadków--urwało koło w ciągniku a motocyklistę trzeba było zbierać.
Przykro sie robi jak coś takiego słyszę, szkoda chłopaka.
- sebus00
- Zwykły forumowicz
- Posty: 1004
- Rejestracja: czwartek, 22 marca 2007, 19:19
- Motocykl: Honda VTR 1000 FireStorm
- Lokalizacja: Lublin
NO coż tak czy owak, szkoda gościa, nieważne jak jechał, wiem z doświadczenia ze większość ludzi ubarwia to co widzi, nawet jak jechał na jednym kole to znaczy że potrafi i ma wyczutą maszynę ( to wcale nie takie proste, jak się wydaje). Odnośnie motocykla to była to maszyna: Suzuki Bandit 1200, kolega mi dziś opowiadał co widział, i ciagnik i ten moto pod nim. Cóż ja osoboście współczuję i chłopakowi i rodzicom.
-
DOK
- Zwykły forumowicz
- Posty: 2087
- Rejestracja: wtorek, 5 czerwca 2007, 13:35
- Motocykl: Suzuki Intruder VS 700
- Lokalizacja: Tomaszów Lubelski
Może doleje ognia goryczy do tego wszystkiego ale:
Umiejetności - że miał - to spoko jak mówisz seba cza umieć
Szkoda człowieka (motocyklisty) to sprawa oczywista
ale pkt regulaminu kresowego bractwa:
# Kreowania pozytywnego wizerunku motocyklistów i organizacji ich zrzeszających.
# Przestrzegania i propagowania zasad bezpiecznego i kulturalnego poruszania się po drogach publicznych.
Należał do "klubu motocyklowego Holigans Lwów" czy sadzicie że tam jest inaczej??.
I najważniejsze co mnie boli w tym wypadku to echo jakie się roznosi o motocyklistach:
tu na forum ważne jest jakim motorem jechał, jaka trasa, jakie miał umiejętności ale nikt nie wspomniał że ten człowiek zrobił szkodę, własną brawurą swojej rodzinie, swoim kolegom nie tylko na Ukrainie ale i tu w Polsce. Po prostu czytając posty kolejne odnoszę wrażenie cichej akceptacji stylu jazdy tego człowieka, rozumiem że każdego ponosi ale kurcze nie dwieście coś - bo na pewno szybciej jechał niż 200 bo ponoć licznik stanął na 200
Rozmawiając z ludźmi postronnymi o tej sprawie nikt na to co my tu na forum sie bierze pod uwagę nie zwraca uwagi dla innych to motor i jaki by nie był choper, kros czy ścigacz to prostu jedno i każdy motocyklista to wariat i pirat drogowy. Nie mówiąc już o policji - jeżdżę tą trasą codziennie do pracy i uwierzcie ostatnio żadnego radiowozu z radarem od dłuższego czasu nie było a po wczorajszym dzwonku już dzisiaj był.
Umiejetności - że miał - to spoko jak mówisz seba cza umieć
Szkoda człowieka (motocyklisty) to sprawa oczywista
ale pkt regulaminu kresowego bractwa:
# Kreowania pozytywnego wizerunku motocyklistów i organizacji ich zrzeszających.
# Przestrzegania i propagowania zasad bezpiecznego i kulturalnego poruszania się po drogach publicznych.
Należał do "klubu motocyklowego Holigans Lwów" czy sadzicie że tam jest inaczej??.
I najważniejsze co mnie boli w tym wypadku to echo jakie się roznosi o motocyklistach:
tu na forum ważne jest jakim motorem jechał, jaka trasa, jakie miał umiejętności ale nikt nie wspomniał że ten człowiek zrobił szkodę, własną brawurą swojej rodzinie, swoim kolegom nie tylko na Ukrainie ale i tu w Polsce. Po prostu czytając posty kolejne odnoszę wrażenie cichej akceptacji stylu jazdy tego człowieka, rozumiem że każdego ponosi ale kurcze nie dwieście coś - bo na pewno szybciej jechał niż 200 bo ponoć licznik stanął na 200
Rozmawiając z ludźmi postronnymi o tej sprawie nikt na to co my tu na forum sie bierze pod uwagę nie zwraca uwagi dla innych to motor i jaki by nie był choper, kros czy ścigacz to prostu jedno i każdy motocyklista to wariat i pirat drogowy. Nie mówiąc już o policji - jeżdżę tą trasą codziennie do pracy i uwierzcie ostatnio żadnego radiowozu z radarem od dłuższego czasu nie było a po wczorajszym dzwonku już dzisiaj był.
-
wally
temat bezpieczenstwa byl wielokrotnie poruszant na forum, jednak kazdy ma swoj rozum - a my poprzez KBM probujemy zmienic i stereotypowy wizerunek motocyklisty, i myslenie niektorych motonitow. Chlopak niezyje, swiec Panie nad jego dusza. Oby takich wypadkow bylo jak najmniej
Ludzie uwazajcie bo na drogach bezpiecznie nie jest, nawet przy 60 km/h jakis passacik mnie malo nie zmiazdzyl o drugie auto w sobote.
Mozesz jezdzic super dobrze i zajebiscie ostroznie a trafi sie idiota i posle cie na wozek lub do piachu.
Ludzie uwazajcie bo na drogach bezpiecznie nie jest, nawet przy 60 km/h jakis passacik mnie malo nie zmiazdzyl o drugie auto w sobote.
Mozesz jezdzic super dobrze i zajebiscie ostroznie a trafi sie idiota i posle cie na wozek lub do piachu.
-
Marek
Ale właśnie to nie musi być passacik. Reminescencja:
Jadę sobie luzacko motorkiem trasą na Lublin, przed Krasnymstawem sygnalizuję skręt w lewo (na objazdówkę ku Lublinowi) zjeżdżam na środek jezdni (skręt z uprzywilejowanej w uprzywilejowaną), po prawej bierze mnie auto, które jedzie prosto (zjeżdża z uprzywilejowanej w podporządkowaną - do Krasnego). Już się składam w zakręt a tu wwwrrrooooooaaauu..... PO mojej LEWEJ i na wprost!
Jakiś idiota na plastiku ciął tak szybko, że doszedł do wniosku, że nie da rady wyhamować przed autem, które mnie brało z prawej, nie zmieści się obok niego, więc objechał nas obu z lewej mimo, że własnie wchodziłem na tor kolizyjny (skręcałem w lewo, manewr sygnalizowany, modelowy). Gdybym złożył się mocniej to pociągnąłby mnie ze sobą.
Tu nie chodzi wyłącznie o wizerunek motocyklistów, ale także o nasze bezpieczeństwo. W przypadku zderzenia z innym motocyklem - np. jak ten, prującym może nawet 150 km/h w miejscu, gdzie prędkość max. jest ograniczona do 50 - szanse na wyjście cało mamy znacznie mniejsze, niż puszkarze.
Tym, których stać na superzaawansowane technologicznie przecinaki gratuluję pomysłu na hobby. Ale szczególnie wdzięczny jestem tym, którzy rozumieją, że aktem solidarności wobec innych motonitów jest także nie narażać ich na przykre konsekwencje własnej ułańskiej fantazji. Szkoda, że nie mamy na naszym terenie toru z prawdziwego zdarzenia, gdzie możnaby wyładować nadmiar energii. Nie jest to jednak usprawiedliwieniem dla tych, którzy namiastki podobnych emocji szukają w miejscach, które do tego nie służą.
Skłamałbym pisząc, że zawsze jeżdżę przepisowo. Ja także lubię poczuć prędkość i przyspieszenie. Ograniczenia w niektórych miejscach są absurdalne, nie uwzględniają możliwości motocykli (długa, szeroka asfaltówka, minimalny ruch - dlaczego na niej nie odkręcić? A tu ograniczenie do 70 km/h). Nie odnoszę się więc do łamania przepisów generalnie, ale apeluję o pomyślunek. Umiejętności przewidywania skutków własnych decyzji także można się nauczyć.
Jadę sobie luzacko motorkiem trasą na Lublin, przed Krasnymstawem sygnalizuję skręt w lewo (na objazdówkę ku Lublinowi) zjeżdżam na środek jezdni (skręt z uprzywilejowanej w uprzywilejowaną), po prawej bierze mnie auto, które jedzie prosto (zjeżdża z uprzywilejowanej w podporządkowaną - do Krasnego). Już się składam w zakręt a tu wwwrrrooooooaaauu..... PO mojej LEWEJ i na wprost!
Jakiś idiota na plastiku ciął tak szybko, że doszedł do wniosku, że nie da rady wyhamować przed autem, które mnie brało z prawej, nie zmieści się obok niego, więc objechał nas obu z lewej mimo, że własnie wchodziłem na tor kolizyjny (skręcałem w lewo, manewr sygnalizowany, modelowy). Gdybym złożył się mocniej to pociągnąłby mnie ze sobą.
Tu nie chodzi wyłącznie o wizerunek motocyklistów, ale także o nasze bezpieczeństwo. W przypadku zderzenia z innym motocyklem - np. jak ten, prującym może nawet 150 km/h w miejscu, gdzie prędkość max. jest ograniczona do 50 - szanse na wyjście cało mamy znacznie mniejsze, niż puszkarze.
Tym, których stać na superzaawansowane technologicznie przecinaki gratuluję pomysłu na hobby. Ale szczególnie wdzięczny jestem tym, którzy rozumieją, że aktem solidarności wobec innych motonitów jest także nie narażać ich na przykre konsekwencje własnej ułańskiej fantazji. Szkoda, że nie mamy na naszym terenie toru z prawdziwego zdarzenia, gdzie możnaby wyładować nadmiar energii. Nie jest to jednak usprawiedliwieniem dla tych, którzy namiastki podobnych emocji szukają w miejscach, które do tego nie służą.
Skłamałbym pisząc, że zawsze jeżdżę przepisowo. Ja także lubię poczuć prędkość i przyspieszenie. Ograniczenia w niektórych miejscach są absurdalne, nie uwzględniają możliwości motocykli (długa, szeroka asfaltówka, minimalny ruch - dlaczego na niej nie odkręcić? A tu ograniczenie do 70 km/h). Nie odnoszę się więc do łamania przepisów generalnie, ale apeluję o pomyślunek. Umiejętności przewidywania skutków własnych decyzji także można się nauczyć.
Ostatnio zmieniony wtorek, 19 czerwca 2007, 22:48 przez Marek, łącznie zmieniany 1 raz.