wally..ależ mi lekcję zadałeś

Resztki sezonu a ja zamiast jeździć motocyklem to klepię w klawiaturę

Ale O.K. ..do rzeczy..
Ani Denikin, ani jego przełożony adm. Kołczak nie chcieli włączyć Polski do Rosji. Jest to po prostu nieprawda lansowana przez współczesnych fałszerzy historii z tytułami profesorów wyższych uczelni.
3 czerwca 1919 Anglia, Francja, Stany Zjednoczone, Japonia i Włochy , zwróciły się do adm Kołczaka, ówczesnego "najwyższego namiestnika Rosji" z żądaniem sprecyzowania stanowiska wobec dążeń niepodległościowych szeregu narodów dawnego imperium a zwłaszcza do państwa polskiego.
W odpowiedzi Kołczak sporządził obszerny raport w którym napisał m.in:
"Uważając stworzenie zjednoczonego państwa polskiego za istotne i sprawiedliwe następstwo wielkiej wojny, rząd uważa się za prawomocny do potwierdzenia niezależności Polski, zadeklarowanej przez rosyjski Rząd Tymczasowy w r. 1917, oraz przyjmuje na siebie wszystkie obowiązki wynikające z tej deklaracji oświadczenia i obowiązki, które Tymczasowy Rząd na siebie przyjął. Ostatecznie decyzja w sprawie przeprowadzenia granic pomiędzy Polską i Rosją winna być zgodnie z brzmieniem par. 2-go odłożona do Kostytuanty.
A oto fragment wypowiedzi Denikina na poufnej odprawie polityczno-wojskowej dla wyższych oficerów:
"..Jesteśmy na razie w Taganrogu, ale jeżeli Bóg zechce, będziemy może wkrótce w Moskwie. Dążymy do odbudowy Rosji, jednej i niepodzielnej. Uznajemy już dzisiaj bezwzględnie niepodległość Polski, w jej granicach etnograficznych. Co do ostatecznego wyznaczenia naszych granic z Polską, jak również naszego stosunku do różnych ruchów separatystycznych , to w tej materii będziemy decydować nie my, a zwołana po obaleniu bolszewizmy wszechrosyjska Konstytuanta. Efemeryczne twory państwowe, które uzyskały pozory niezależności, nie mogą brać udziału w procesie oswobodzenia Rosji, dopóki nie zrzekną się swoich pretensji do samodzielnego istnienia. Należy z dużą ostrożnością odnosić się do roszczeń Ukrainy, Donu, Litwy, Krajów Bałtyckich, Kaukazu i innych. Moją dewizą pozostaje na razie: Ani piędzi ziemi rosyjskiej w zamian za pomoc w walce z bolszewikami! Proszę panów, właśnie zwrócił się do mnie pan Bratianu z propozycją, że Rumunia udzieli nam wszelkiej pomocy w walce z bolszewizmem, jeżeli zrzeczemy się Besarabii na rzecz Rumunii. Tego weksla, panowie, nie podpisałem!"
Pytasz mnie wally o probolszewickie sympatie Piłsudskiego. Mam na myśli co najmniej kilka elementów.
Pierwszy opisałem cytatami powyżej..Piłsudski odmówił pomocy "białej Rosji" bo chciał ocalić "czerwoną Rosję" do, której było mu ideologicznie bliżej (w końcu rodowód z PPS nie bierze się znikąd choć blasku delikatnie mówiąc jego biografii nie dodaje)
Po drugie Piłsudski wydał Sikorskiemu tajny rozkaz, który brzmiał:"W żadnym wypadku nie rozbijać bolszewików na korzyść Denikina".
Po trzecie Piłsudski prowadził tajne, haniebne pertraktacje z bolszewikami (konkretnie z Marchlewskim) w których zobowiązał się do:"Naczelnik Państwa nie da rozkazu wojskom polskim posuwania się naprzód poza linię: Nowogród-Zwiahel-Olewsk-rzeka Ptycz-Bobrujsk-Berezyna-Dźwina"..Zgodzisz się chyba ze mną wally, że to już śmierdzi po prostu zwykłą zdradą?
Po czwarte pozwolił po bitwie warszawskiej bez szwanku uciec z Białegostoku Tymczasowemu Komitetowi Rewolucyjnemu Polskiemu, który skupiał w sobie najlepszych polskich bolszewików, elitę polskiego bolszewizmu. I niech nie gra głupa, że o tym nie wiedział.
Po piąte spokojnie patrzył jak wykrwawia się Wrangl i miał to gdzieś..ale nie był już uprzejmy dożyć do tego żeby spokojnie patrzeć jak wykrwawia się Warszawa w czasie Powstania, a ocaleni przez niego w 1919 i 1920 bolszewicy stoją za Wisłą i czekają aż do końca się wykrwawi. Historia ma jakieś dziwne zakręty, nieprawdaż?
Po szóste 21 sierpnia gen. Weygand udzielił wywiadu dla "L'Information" w, którym powiedział:"Jeżeli wojskowe kierownictwo polskie zechce w pełni i zupełności wykorzystać odniesione zwycięstwo, jestem absolutnie pewny, że armia bolszewicka przestanie wkrótce odgrywać jakąkolwiek rolę" Tylko, że Piłsudski jakoś dziwnie nie chciał wykorzystać odniesionego zwycięstwa..
Po siódme tereny na północ od Prypeci, na całym terytorium Białorusi były ogołocone z bolszewickich watah (bo wojskiem nigdy ta zgraja nie była) i droga na Moskwę stała otworem przed wojskiem polskim, który miało ok. 900 tyś szabel i bagnetów. Tylko, że Piłsudski z jakiegoś dziwnego powodu nie chciał dalej iść..
Mówisz, że bolszewickie watahy nie były w stanie rozkładu w 1919 roku? Były wally. Potencjał polskiego żołnierza w tym czasie był obliczany na 16-krotnie wyższy niż bolszewickiego bandziora. Więc nietrudno sobie wyobrazić jaką wartość bojową ten bandzior sobą reprezentował. Ale przetrwał i w konsekwencji zwyciężył. Dlaczego? Bo Piłsudski mu na to pozwolił. Bolszewicy w podziękowaniu powinni mu teraz przez grobowcem wystawiać warty honorowe jak to robili Niemcy w czasie II-giej wojny (w końcu wspólna litera "S" w skrótach NSDAP i PPS też chyba przypadkiem się nie wzięła, prawda?)
Donald Tusk? Żeby sparafrazować słowa byłego prezydenta:"Jakiego premiera żeście sobie wybrali takiego macie"
