zx9r
- cykuś
- Zwykły forumowicz
- Posty: 661
- Rejestracja: piątek, 6 kwietnia 2007, 18:52
- Motocykl: V MAX EGLI
- Lokalizacja: Bełżec
Zgadza sie Fido ale młodzi to jak nie dostaną prztyczka w nos od losu to sie nie naucza.Fido pisze:Wyrażam tylko własne zdanie i mam do tego prawo.
Nikogo nie obrażam Kazek.
Zyron się jeszcze nie nasłuchał, dopiero się zacznie.
Zima jest od jazdy na sankach a na motocyklu.
PS. I widzisz DOK,jednak kolega zrobił ci na przekór.
-
DOK
- Zwykły forumowicz
- Posty: 2087
- Rejestracja: wtorek, 5 czerwca 2007, 13:35
- Motocykl: Suzuki Intruder VS 700
- Lokalizacja: Tomaszów Lubelski
Powiem tak:
Co to a motocyklista jak nie wie co to asfalt - kto się choć raz się przeslizgał zdarł dupe itd, itp jest na 2 raz jeszcze lepszym motocyklistą szacuneczek dla tej kurde czarnej mazi się wzmacnia . Wiem coś na ten temat - oj bolało bolało szczególnie dnia następnego jak adrenalina spadła!!
zyron-13 a nie mówiłem (wprawdzie to nie twoja wina ale jak cykus prawi oczy dookoła głowy gdybyś tak miałnie doszło by do tego) Koniec morałów!
Mam nadzieję że staruszkowie jednak się uprosza i dadzą ci zasiąść na moto - teraz będziesz bezpieczniej jeździł - bo wiesz co to idiota na drodze.
Co to a motocyklista jak nie wie co to asfalt - kto się choć raz się przeslizgał zdarł dupe itd, itp jest na 2 raz jeszcze lepszym motocyklistą szacuneczek dla tej kurde czarnej mazi się wzmacnia . Wiem coś na ten temat - oj bolało bolało szczególnie dnia następnego jak adrenalina spadła!!
zyron-13 a nie mówiłem (wprawdzie to nie twoja wina ale jak cykus prawi oczy dookoła głowy gdybyś tak miałnie doszło by do tego) Koniec morałów!
Mam nadzieję że staruszkowie jednak się uprosza i dadzą ci zasiąść na moto - teraz będziesz bezpieczniej jeździł - bo wiesz co to idiota na drodze.
-
zyron-13
- Zwykły forumowicz
- Posty: 539
- Rejestracja: czwartek, 20 sierpnia 2009, 19:49
- Motocykl: yamaha R1
- Lokalizacja: Bełżec
narazier nie mysle o odszkodowaniu, tylko ze jakos stanac na nogi z bratem, bo nogi najbardziej mamy pozdzierane. a pozniej bede myslal o kasie.no ale w tym sezonie juz nigdzie nie wyrusze ;/DOK mysle ze jakbym nie patrzyl i dookola i na boki to i tak bym w niego rabnal, bo on jechal jakies 10-15 km/h przez dluzszy czas pod prad. nie mialem gdzie uciec ew zostal mi row(ale z nige napewno bym nie wyszedl). ale co to za wypadek jaj nie czuje sie asfaltu 
nr tel 697294655
"Pieprzyć to, co o nas mówią, jesteśmy ludźmi z pasją
nie ma takiej opcji, żeby zapał nasz miał zgasnąć
nieprzychylni nam będą wciąż dołki kopać
nie czas się tym przejmować, więc nie przejmuj się tym chłopak"
"Pieprzyć to, co o nas mówią, jesteśmy ludźmi z pasją
nie ma takiej opcji, żeby zapał nasz miał zgasnąć
nieprzychylni nam będą wciąż dołki kopać
nie czas się tym przejmować, więc nie przejmuj się tym chłopak"
- Fido
- Zwykły forumowicz
- Posty: 2231
- Rejestracja: niedziela, 18 lutego 2007, 10:49
- Motocykl: Ten ze zdjęcia
- Lokalizacja: ULH
- Kontakt:
Wiesz Zyron,myślałem że wspomnisz coś o jednej rzeczy ale nie wspominasz.
A o jakiej ?
Już ci mówię.
Twój przypadek jest identyczny jak mój z 1999 roku.
Kupiłem sobie CBX 750F.
Zimą odmalowałem,wiosną (1maj) pojechałem do TL.
Gość mi wyjechał i spanikowałem.
Nie wiedziałem co mam robić i próbowałem się ratować.
Niestety się nie udało.
A czemu.
I tu odpowiedź zagadki.
U mnie zabrakło doświadczenia.
Duży motocykl,niewyczuty,nie ćwiczyłem hamowania awaryjnego,brak praktyki w jeździe mniejszymi maszynami.
Z tego co piszesz podejrzewam (to tylko teoria) że można było z tego wyjść cało ale pod warunkiem że zna się swoją maszynę i ma się trochę doświadczenia.
Życzę szybkiego powrotu do zdrowia,bratu też.
A o jakiej ?
Już ci mówię.
Twój przypadek jest identyczny jak mój z 1999 roku.
Kupiłem sobie CBX 750F.
Zimą odmalowałem,wiosną (1maj) pojechałem do TL.
Gość mi wyjechał i spanikowałem.
Nie wiedziałem co mam robić i próbowałem się ratować.
Niestety się nie udało.
A czemu.
I tu odpowiedź zagadki.
U mnie zabrakło doświadczenia.
Duży motocykl,niewyczuty,nie ćwiczyłem hamowania awaryjnego,brak praktyki w jeździe mniejszymi maszynami.
Z tego co piszesz podejrzewam (to tylko teoria) że można było z tego wyjść cało ale pod warunkiem że zna się swoją maszynę i ma się trochę doświadczenia.
Życzę szybkiego powrotu do zdrowia,bratu też.
-
Jaro
- Zwykły forumowicz
- Posty: 1178
- Rejestracja: piątek, 23 lutego 2007, 18:54
- Motocykl: YAMAHA FAZER
- Lokalizacja: Zamość
- Kontakt:
Przypilnuj sprawy prawne z OC kierującego, żeby cię nie wydymali. Gdyż skoro to była jego wina koszt naprawy motocykla powinien być naprawiany z jego OC. Jak najszybciej niech ci podpisze dokument stwierdzający, że przyznaje się do spowodowania kolizji z jego winy. Wtedy zgłaszasz szkodę w firmie w której był ubezpieczony, przyjeżdża rzeczoznawca wycenia szkodę i za dwa trzy tygodnie masz kasę na koncie. Wiem, że noga boli ale z doświadczenia wiem że trzeba kuć żelazo póki gorące bo po jakimś czasie może się okazać, że to wcale nie była jego wina. Noga się wygoi, żal rodzicom przejdzie a jak pewnych spraw nie przypilnujesz możesz nie mieć ani motocykla ani kasy.
Niech podpisze coś takiego
http://209.85.135.132/search?q=cache:3u ... =firefox-a
Pierwszy od góry do pobrania
http://www.google.pl/search?hl=pl&clien ... owodowanie
Niech podpisze coś takiego
http://209.85.135.132/search?q=cache:3u ... =firefox-a
Pierwszy od góry do pobrania
http://www.google.pl/search?hl=pl&clien ... owodowanie
Ostatnio zmieniony środa, 3 marca 2010, 11:26 przez Jaro, łącznie zmieniany 1 raz.
Jeśli mężczyzna robi coś bardzo głupiego, to zawsze z motywów najszlachetniejszych.
- kazek
- Zwykły forumowicz
- Posty: 334
- Rejestracja: wtorek, 21 lipca 2009, 13:48
- Motocykl: banditen 1200 - już komu innemu służy
- Lokalizacja: Zamość
prócz tradycyjnego odszkodowania z OC możesz z bratem dochodzić:
zadośćuczynienia za ból i cierpienie fizyczne i psychiczne;
zadośćuczynienia za śmierć bliskiej osoby;
zaliczki na poczet kosztów leczenia i innych wydatków, które poniósł poszkodowany na skutek powstania szkody;
zwrotu udokumentowanych kosztów leczenia;
odpowiedniej renty;
kosztów na zmianę kwalifikacji zawodowych;
zwrotu utraconych korzyści, dochodów, jakie osiągałby poszkodowany, gdyby nie powstała szkoda;
zwrotu zniszczonej odzieży w wypadku i innych przedmiotów.
więc na wszystko zbieraj "kwity", to jest konieczne by skutecznie ubiegać o wyższą kwotę odszkodowania
zadośćuczynienia za ból i cierpienie fizyczne i psychiczne;
zadośćuczynienia za śmierć bliskiej osoby;
zaliczki na poczet kosztów leczenia i innych wydatków, które poniósł poszkodowany na skutek powstania szkody;
zwrotu udokumentowanych kosztów leczenia;
odpowiedniej renty;
kosztów na zmianę kwalifikacji zawodowych;
zwrotu utraconych korzyści, dochodów, jakie osiągałby poszkodowany, gdyby nie powstała szkoda;
zwrotu zniszczonej odzieży w wypadku i innych przedmiotów.
więc na wszystko zbieraj "kwity", to jest konieczne by skutecznie ubiegać o wyższą kwotę odszkodowania
-
Jaro
- Zwykły forumowicz
- Posty: 1178
- Rejestracja: piątek, 23 lutego 2007, 18:54
- Motocykl: YAMAHA FAZER
- Lokalizacja: Zamość
- Kontakt:
Tak jak pisze Kazek koniec z opieprzaniem chłopaka trzeba mu pomoc od strony prawnej gdyż jak zauważyłem w innych postach chłopak wziął pożyczkę na upragniony motocykl i jak nie przypilnuje pewnych spraw to zostanie z ratami bez motocykla i bez pieniędzy na remont.
P. S.
Jak masz jakieś problemy od tej strony wal śmiało postaramy się pomóc.
P. S.
Jak masz jakieś problemy od tej strony wal śmiało postaramy się pomóc.
Jeśli mężczyzna robi coś bardzo głupiego, to zawsze z motywów najszlachetniejszych.
Mogę coś powiedzieć na ten temat. miałem również dzwona oczywiście ze nie z mojej winy. Cała sprawa papierkowa ciągnęła się przez około 4 miesiące. Za moto dostaniesz pieniądze dość szybko, jeśli to PZU to w tydzień kasa będzie na koncie od wizyty rzeczoznawcy. Ale bardziej radziłbym starać się o odszkodowanie zdrowotne z OC sprawcy.
Na leki np: przy zakupie prosić o wystawienie faktury bo paragonu nie uznają. Szkoda że nie wiedziałem o tym wcześniej. I radziłbym unikać tzw. naciągaczy co oferują pomoc przy odzyskaniu odszkodowania. Biorą nawet do 50% z odszkodowania . Tym bardziej że to nie była kolizja z twojej winy.
Na leki np: przy zakupie prosić o wystawienie faktury bo paragonu nie uznają. Szkoda że nie wiedziałem o tym wcześniej. I radziłbym unikać tzw. naciągaczy co oferują pomoc przy odzyskaniu odszkodowania. Biorą nawet do 50% z odszkodowania . Tym bardziej że to nie była kolizja z twojej winy.
Kto prędko daje, ten dwa razy daje
http://www.yamahaxt.pl/
http://www.yamahaxt.pl/
-
zyron-13
- Zwykły forumowicz
- Posty: 539
- Rejestracja: czwartek, 20 sierpnia 2009, 19:49
- Motocykl: yamaha R1
- Lokalizacja: Bełżec
dzieki wielkie wam wszystkim
nie wiem jak sie odwdziecze, jak tylko stane na noggi to zaczne zalatwiac odszkodowanie.
nr tel 697294655
"Pieprzyć to, co o nas mówią, jesteśmy ludźmi z pasją
nie ma takiej opcji, żeby zapał nasz miał zgasnąć
nieprzychylni nam będą wciąż dołki kopać
nie czas się tym przejmować, więc nie przejmuj się tym chłopak"
"Pieprzyć to, co o nas mówią, jesteśmy ludźmi z pasją
nie ma takiej opcji, żeby zapał nasz miał zgasnąć
nieprzychylni nam będą wciąż dołki kopać
nie czas się tym przejmować, więc nie przejmuj się tym chłopak"