"personal best" w pchnięciu ;/
-
Simon87
"personal best" w pchnięciu ;/
wszystko juz bylo gites. Piekna pogoda zalany zbiornik. Misja: przejechać 55 km yamaha fzr 600 he3 z miejsca a do punktu b. Prosta sprawa? Po ok 30 km maszynka się zbuntowała. Obroty spadają i motor gaśnie. Po 30 min i kombinowaniu ze ssaniem odpalił ale przejechalem kawalek i znowu to samo. Obroty spadają motor gaśnie. I wtedy cale halo sie zaczelo. Święto wiec nic nie działa, rodzina wyjechała, znajomi to samo. Najbliższa koleżanka mieszka 3,5 km od miejsca w którym doszło do awarii. Z nikąd pomocy wiec czas zacząć pchanie... równa droga momentami pod górkę (kryzysowe momenty) spocony i umordowany dopchałem go do chatki znajomej w coś około 2 godzin. Do teraz zachodze w głowę co się stało. Chodził pięknie, sprawdzałem go tydzień wcześniej na pasie startowym w trójcy. Wszystko grało. Czy problemem moze byc stary olej, lub filtr? czy moze za dlugie ssanie poprostu go zalało
?
-
Marek
-
Simon87