Deutsches Zweirad Muzeum i Muzeum NSU w Neckarsulm
: środa, 25 kwietnia 2007, 21:34
Wizyta w Muzeum Historii "Dwóch kółek" i Izba tradycji NSU w Neckarsulm w Niemczech, to pokłosie ostatniego mojego wyjazdu w tamtą stronę.
Byłem tez na Veteramie w Ludwigschafen, ale o tym innym razem
Byłem, widziałem, sfotografowałem, marzę o ponownym zwiedzaniu kiedyś..
Dużoby pisać, dlatego podzielę się tylko kilkoma spostrzeżeniami powstałymi po zwiedzaniu.
1)2 godziny, które mieliśmy na zwiedzanie to zdecydowanie za mało, nalezy sobie zarezerwować conajmniej 4, żeby na spokojnie móc podziwiać i pokontemplować, to co zgromadzono w tym muzeum.
2)Pierwotne modele NSU z lat nastych i dwudziestych może nie są wteranami użytkowymi, ale posiadają tak nieopisany urok w prostocie swych konstrukcji, że marzeniem, staje się móc posłuchać tętnienia serca NSU z początku XX wieku, nie mówiąc o próbie jego dosiądnięcia i przejażdżce...
3)Trzy modele NSU SS (350, 500 i 600) to trzeba zobaczyć koniecznie. Co ciekawe można również posłuchać pracy silnika wyścigówki NSU (soprawda z lat 50-tych) ale brzmi pięknie..
4)Patrząc na historię rozwoju motoryzacji w zachodniej europie, przez pryzmat motocykli.
Wielka wzbiera we mnie wściekłość do ruskich za lata sowieckiej okupacji,
która nie tylko pozbawiła nas elit mordami w Katyniu itp.
Ale 50-letnim zniewoleniem, stworzyła nie tylko karykaturę życia i swobody,
ale również karykaturę rozwoju techniki motoryzacyjnej.
W czasach, gdy tam jeżdziło się motocyklami u nas turlało się 'motórkami', ale i to umarło...
5)Sądziełem że widziałem wszystkie odmiany NSU 251 OSL.
Myliłem się.
Cieszy mnie, że ciągle wiem tylko część prawdy i coraz odkrywam nowe fakty..
z NSU nie można się nudzić
Wyścigówka 251 OSL i prototyp motocykla z silnikiem, w którym zastosowano hydrauliczne sterowanie zaworami, to moje nowe odkrycia. Na pewno nie ostatnie...
6)Podpisy do obrazków postaram się sukcesywnie dodawać.
7) Tego nie można niezobaczyć, chociaż raz w życiu.. każdego miłośnika NSU, ale i każdego komu motocykle bliskie są..
Zapraszam do popatrzenia, miejcie chociaż namiastkę mojej uczty..
Galeria z wizyty w muzeum
Pozdrawiam
Piotr 'Skrzydlaty' z Lublina
Byłem tez na Veteramie w Ludwigschafen, ale o tym innym razem
Byłem, widziałem, sfotografowałem, marzę o ponownym zwiedzaniu kiedyś..
Dużoby pisać, dlatego podzielę się tylko kilkoma spostrzeżeniami powstałymi po zwiedzaniu.
1)2 godziny, które mieliśmy na zwiedzanie to zdecydowanie za mało, nalezy sobie zarezerwować conajmniej 4, żeby na spokojnie móc podziwiać i pokontemplować, to co zgromadzono w tym muzeum.
2)Pierwotne modele NSU z lat nastych i dwudziestych może nie są wteranami użytkowymi, ale posiadają tak nieopisany urok w prostocie swych konstrukcji, że marzeniem, staje się móc posłuchać tętnienia serca NSU z początku XX wieku, nie mówiąc o próbie jego dosiądnięcia i przejażdżce...
3)Trzy modele NSU SS (350, 500 i 600) to trzeba zobaczyć koniecznie. Co ciekawe można również posłuchać pracy silnika wyścigówki NSU (soprawda z lat 50-tych) ale brzmi pięknie..
4)Patrząc na historię rozwoju motoryzacji w zachodniej europie, przez pryzmat motocykli.
Wielka wzbiera we mnie wściekłość do ruskich za lata sowieckiej okupacji,
która nie tylko pozbawiła nas elit mordami w Katyniu itp.
Ale 50-letnim zniewoleniem, stworzyła nie tylko karykaturę życia i swobody,
ale również karykaturę rozwoju techniki motoryzacyjnej.
W czasach, gdy tam jeżdziło się motocyklami u nas turlało się 'motórkami', ale i to umarło...
5)Sądziełem że widziałem wszystkie odmiany NSU 251 OSL.
Myliłem się.
Cieszy mnie, że ciągle wiem tylko część prawdy i coraz odkrywam nowe fakty..
z NSU nie można się nudzić
Wyścigówka 251 OSL i prototyp motocykla z silnikiem, w którym zastosowano hydrauliczne sterowanie zaworami, to moje nowe odkrycia. Na pewno nie ostatnie...
6)Podpisy do obrazków postaram się sukcesywnie dodawać.
7) Tego nie można niezobaczyć, chociaż raz w życiu.. każdego miłośnika NSU, ale i każdego komu motocykle bliskie są..
Zapraszam do popatrzenia, miejcie chociaż namiastkę mojej uczty..
Galeria z wizyty w muzeum
Pozdrawiam
Piotr 'Skrzydlaty' z Lublina