Jak to zwykle na naszych kresach, po drodze podziwiamy piękne, wiosenne krajobrazy a na miejscu lokalny folklor. Poszukiwania odpowiednio godnego miejsca do odpoczynku kończą się wreszcie sukcesem: Przybywają pozostali jeźdcy. Wśród nich dwie miłe niespodzianki. Wiesia już nie w roli plecaczka, lecz na swojej maszynie oraz ten, który jeszcze kilka miesięcy temu prubował nas opuścić by pojeździć po niebiańskich autostradach: Po przejażdżce po okolicy nie mogło zabraknąć ogniska. Skromny ale smaczny posiłek uświetniły swoją obecnością Władze KBM. Młody narybek, jak to bywa w stadzie, musiał się zadowolić resztkami wydobywanymi z popiołów ogniska
A wszystko to miało miejsce w czasie gdy na południu i Zachodzie Polski zagościła z powrotem sroga zima