Odkłamywanie rzeczywistości. Część II. Globalne Ocieplenie. (2013r.)
: wtorek, 19 marca 2013, 19:34
Jest koniec marca 2013 r. a zima trwa w najlepsze i nie widać jej końca. Marznąc patrzę przez okno i myślę o tzw. "zielonych" walczących z tzw. "globalnym ociepleniem". Coś mi tu nie gra.
Z jednej strony każdy kto by ośmielił się choćby zasugerować, że np:
- tzw. globalne ocieplenie nie zachodzi,
- albo że nie jest skutkiem działań człowieka,
- albo że jego skutki nie będą tak katastrofalne jak twierdzą ww. "zieloni",
- albo że postęp technologiczny rozwiąże ten problem tak jak tysiące problemów rozwiązał wcześniej,
zostanie odsądzony od czci i wiary, nazwany nieukiem lub w najlepszym razie wariatem.
Z drugiej strony jak nie wiadomo o co chodzi, to zazwyczaj chodzi o pieniądze. Nabieram przekonania graniczącego z pewnością, że "zieloni" po prostu potrzebują naszych pieniędzy i pod pozorem prowadzenia badań środowiska będą je od nas "doić" zawsze. Wiem, że nigdy wynikiem ich badań nie będzie komunikat: "O.K. wszystko jest w porządku", bo wtedy ich źródełko z kasą wyschnie.
Ekolodzy, ja dalej będę ich nazywał "ekoterrorystami", nie dopuszczają do rzeczowej dyskusji na temat stanu środowiska naturalnego przekonując, że naukowcy i eksperci, i to jak jeden mąż, są po stronie ich osądu stanu rzeczy. Tak naprawdę wcale tak nie jest. Wielu poważnych przedstawicieli świata nauki twierdzi, że wpływ człowieka na środowisko jest minimalny. Równie wielu twierdzi, że tego nie wiemy, bo nikt nie przeprowadził rzetelnych badań, a badania na które powoływali się ostatnimi laty zieloni były zmanipulowane.
A skala manipulacji propagandowej zielonych wydaje się ogromna.
Aby doić państwa wysoko uprzemysłowione już w 1997 r. jedna z organizacji tzw. proekologicznych ogłosiła, że świat utracił bezpowrotnie aż 2/3 lasów. Kiedy jednak poddano te zatrważające dane w wątpliwość, organizacja ta przyznała, że nie prowadziła w tym kierunku żadnych badań, a wkrótce okazało się, że na świecie jest obecnie o wiele więcej lasów niż w roku 1950.
Wszyscy pamiętają zapewne wypadek tankowca "Exxon Valdez" (24 marca 1989 - w alaskańskiej zatoce Księcia Williama tankowiec „Exxon Valdez“ prowadzony przez niedoświadczonego oficera wszedł na rafy, rozpruwając poszycie i zbiorniki z ropą. Wcześniej dowództwo nad jednostką zbliżającą się do wymagającego wprawy miejsca przekazane zostało mu przez pijanego kapitana.)
Wskutek wycieku 37000 ton ropy zginęło jak podają źródła ekoterrorystów około 250 000 ptaków. Pytanie czy to jest dużo? Jest to oczywiście kwestia przyjęcia skali porównawczej. Otóż jak wynika z badań pewnego duńskiego ekologa, każdego dnia taka sama ilość ptaków ginie rozbijając się o szyby okienne w Ameryce, a w Anglii taką samą ilość ptaków zabijają koty domowe w ciągu 2 dni!
Kolejne oszustwo to tzw. protokół z Kioto, który wzywa państwa uprzemysłowione (czytaj: bogate) do zredukowania emisji CO2 o 30% w stosunku do wartości jaką osiągnęły one w roku 2010. Koszt realizacji tego postulatu szacuje się, w przeliczeniu na naszą walutę, na co najmniej 500 bilionów złotych.
Jak wynika z badań działanie to może opóźnić osiągnięcie temperatury jaką będziemy i tak mieć w roku 2100 zaledwie o 6 lat!
Jednym słowem wydanie tych gigantycznych pieniędzy faktycznie niczego nie zmienia - to tylko konfitury pozwalające dostatnio żyć pod pozorem badań i walki z tzw. "globalnym ociepleniem" całkiem sporej bandzie oszustów i złodziei.
Pakiet klimatyczny Unii Europejskiej budzi także kontrowersje dlatego że nie wiadomo, jak istotny jest wpływ działalności człowieka na ocieplenie klimatu. Polityka klimatyczna UE ma wielu przeciwników - zwłaszcza w naszym kraju, w którym gospodarka jest silnie uzależniona od spalania węgla kamiennego.
Krajowa Izba Gospodarcza ostrzega, że przez dostosowywanie do nowych regulacji sam przemysł będzie tracił 5 mld zł rocznie. Izba zwraca również uwagę, że polscy producenci znacznie stracą na konkurencyjności, bowiem przemysł poza UE nie musi wprowadzać kosztownych ograniczeń emisji gazów cieplarnianych! Według niektórych szacunków polska gospodarka może w 2020 r. stracić na polityce klimatycznej łącznie ponad 150 mld zł!
Jak silny jest wpływ działalności człowieka na zmiany klimatyczne tego nie wie tak naprawdę nikt. Klimatolodzy z Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej twierdzą, że nie ma dobrej metody, która pozwoliłaby to zmierzyć, a opinie w ich środowisku na ten temat są podzielone.
Jak twierdzą ww. klimatolodzy sam efekt cieplarniany jest naturalnym zjawiskiem. Gdyby atmosfera nie zatrzymywała ciepła, powierzchnia ziemi byłaby w całości skuta lodem. Dzięki parze wodnej, CO2 i innym gazom cieplarnianym lądolód występuje tylko w okolicach biegunów. Zawartość dwutlenku węgla w atmosferze podlega zmianom, ale głównym graczem jest tutaj natura.
Istnieje naturalny cykl obiegu CO2 w atmosferze, przy czym naturalna emisja przekracza około 20 razy emisję powodowaną przez działalność człowieka. Naturalna absorpcja dość dobrze równoważy naturalną emisję, a te dodatkowe, w sumie około 5% emisji spowodowanej przez człowieka może powodować jedynie przesunięcie punktu równowagi i lekkie "rozchwianie" klimatu.
No ale jak patrzę przez okno, to nie wygląda to raczej na lekkie rozchwianie klimatu w kierunku globalnego ocieplenia. Natarczywie nasuwają mi się same niecenzuralne słowa ... Globalne ocipienie???
Z jednej strony każdy kto by ośmielił się choćby zasugerować, że np:
- tzw. globalne ocieplenie nie zachodzi,
- albo że nie jest skutkiem działań człowieka,
- albo że jego skutki nie będą tak katastrofalne jak twierdzą ww. "zieloni",
- albo że postęp technologiczny rozwiąże ten problem tak jak tysiące problemów rozwiązał wcześniej,
zostanie odsądzony od czci i wiary, nazwany nieukiem lub w najlepszym razie wariatem.
Z drugiej strony jak nie wiadomo o co chodzi, to zazwyczaj chodzi o pieniądze. Nabieram przekonania graniczącego z pewnością, że "zieloni" po prostu potrzebują naszych pieniędzy i pod pozorem prowadzenia badań środowiska będą je od nas "doić" zawsze. Wiem, że nigdy wynikiem ich badań nie będzie komunikat: "O.K. wszystko jest w porządku", bo wtedy ich źródełko z kasą wyschnie.
Ekolodzy, ja dalej będę ich nazywał "ekoterrorystami", nie dopuszczają do rzeczowej dyskusji na temat stanu środowiska naturalnego przekonując, że naukowcy i eksperci, i to jak jeden mąż, są po stronie ich osądu stanu rzeczy. Tak naprawdę wcale tak nie jest. Wielu poważnych przedstawicieli świata nauki twierdzi, że wpływ człowieka na środowisko jest minimalny. Równie wielu twierdzi, że tego nie wiemy, bo nikt nie przeprowadził rzetelnych badań, a badania na które powoływali się ostatnimi laty zieloni były zmanipulowane.
A skala manipulacji propagandowej zielonych wydaje się ogromna.
Aby doić państwa wysoko uprzemysłowione już w 1997 r. jedna z organizacji tzw. proekologicznych ogłosiła, że świat utracił bezpowrotnie aż 2/3 lasów. Kiedy jednak poddano te zatrważające dane w wątpliwość, organizacja ta przyznała, że nie prowadziła w tym kierunku żadnych badań, a wkrótce okazało się, że na świecie jest obecnie o wiele więcej lasów niż w roku 1950.
Wszyscy pamiętają zapewne wypadek tankowca "Exxon Valdez" (24 marca 1989 - w alaskańskiej zatoce Księcia Williama tankowiec „Exxon Valdez“ prowadzony przez niedoświadczonego oficera wszedł na rafy, rozpruwając poszycie i zbiorniki z ropą. Wcześniej dowództwo nad jednostką zbliżającą się do wymagającego wprawy miejsca przekazane zostało mu przez pijanego kapitana.)
Wskutek wycieku 37000 ton ropy zginęło jak podają źródła ekoterrorystów około 250 000 ptaków. Pytanie czy to jest dużo? Jest to oczywiście kwestia przyjęcia skali porównawczej. Otóż jak wynika z badań pewnego duńskiego ekologa, każdego dnia taka sama ilość ptaków ginie rozbijając się o szyby okienne w Ameryce, a w Anglii taką samą ilość ptaków zabijają koty domowe w ciągu 2 dni!
Kolejne oszustwo to tzw. protokół z Kioto, który wzywa państwa uprzemysłowione (czytaj: bogate) do zredukowania emisji CO2 o 30% w stosunku do wartości jaką osiągnęły one w roku 2010. Koszt realizacji tego postulatu szacuje się, w przeliczeniu na naszą walutę, na co najmniej 500 bilionów złotych.
Jak wynika z badań działanie to może opóźnić osiągnięcie temperatury jaką będziemy i tak mieć w roku 2100 zaledwie o 6 lat!
Jednym słowem wydanie tych gigantycznych pieniędzy faktycznie niczego nie zmienia - to tylko konfitury pozwalające dostatnio żyć pod pozorem badań i walki z tzw. "globalnym ociepleniem" całkiem sporej bandzie oszustów i złodziei.
Pakiet klimatyczny Unii Europejskiej budzi także kontrowersje dlatego że nie wiadomo, jak istotny jest wpływ działalności człowieka na ocieplenie klimatu. Polityka klimatyczna UE ma wielu przeciwników - zwłaszcza w naszym kraju, w którym gospodarka jest silnie uzależniona od spalania węgla kamiennego.
Krajowa Izba Gospodarcza ostrzega, że przez dostosowywanie do nowych regulacji sam przemysł będzie tracił 5 mld zł rocznie. Izba zwraca również uwagę, że polscy producenci znacznie stracą na konkurencyjności, bowiem przemysł poza UE nie musi wprowadzać kosztownych ograniczeń emisji gazów cieplarnianych! Według niektórych szacunków polska gospodarka może w 2020 r. stracić na polityce klimatycznej łącznie ponad 150 mld zł!
Jak silny jest wpływ działalności człowieka na zmiany klimatyczne tego nie wie tak naprawdę nikt. Klimatolodzy z Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej twierdzą, że nie ma dobrej metody, która pozwoliłaby to zmierzyć, a opinie w ich środowisku na ten temat są podzielone.
Jak twierdzą ww. klimatolodzy sam efekt cieplarniany jest naturalnym zjawiskiem. Gdyby atmosfera nie zatrzymywała ciepła, powierzchnia ziemi byłaby w całości skuta lodem. Dzięki parze wodnej, CO2 i innym gazom cieplarnianym lądolód występuje tylko w okolicach biegunów. Zawartość dwutlenku węgla w atmosferze podlega zmianom, ale głównym graczem jest tutaj natura.
Istnieje naturalny cykl obiegu CO2 w atmosferze, przy czym naturalna emisja przekracza około 20 razy emisję powodowaną przez działalność człowieka. Naturalna absorpcja dość dobrze równoważy naturalną emisję, a te dodatkowe, w sumie około 5% emisji spowodowanej przez człowieka może powodować jedynie przesunięcie punktu równowagi i lekkie "rozchwianie" klimatu.
No ale jak patrzę przez okno, to nie wygląda to raczej na lekkie rozchwianie klimatu w kierunku globalnego ocieplenia. Natarczywie nasuwają mi się same niecenzuralne słowa ... Globalne ocipienie???