Stopery (2007r.)
: poniedziałek, 4 czerwca 2007, 13:56
Wczoraj zaliczyłem bezpiecznie traskę Roztocze - Mazury, na której testowałem stopery do uszu.
Na początku myślałem, że będą mocno niewygodne i ciężko będzie założyć kask ale nic z tych rzeczy.
Stopery w uszy, kominiarka na głowę, potem kask i absolutnie żadnych problemów.
Mam pożądny kask i nie jeżdżę z ekstremalnymi prędkościami ale zawsze przeszkadzał mi ten ogłuszający szum i dudnienie wiatru. Poza tym to strasznie męczy.
Zaraz po wyjechaniu na traskę widać, a właściwie słychać radykalną różnicę.
Efekt jest taki jakby przesiąść się z Małego Fiata do luksusowego Mercedesa.
Najlepsze jest jednak to, że słychać jak wbijane są biegi, jak ktoś trąbi, słychać silnik motocykla i delikatny szum ale te dźwięki nie są tak ekspansywne, nie przeszkadzają.
Dzięki temu można się bardziej skupić na prowadzeniu motocykla i nic nie rozprasza uwagi.
Wczoraj zrobiłem 500 km, z postojami tylko na tankowania i po przyjeździe do celu czułem się ekstra, nie jęczało mi w uszach, głowa mnie nie bolała, nic...moja płaska dupa jest innego zdania ale to już inny problem.
Jednym słowem polecam je wszystkim, którzy jeszcze nie używali czegoś takiego lub mają wątpliwości.
Nie mówię tu o traskach typu z garażu do sklepu 2 km dalej ale o wypadach > 50 km.
Jedynym problemem ze stoperami jest to, że aby słyszeć i rozumieć, co ktoś mówi trzeba się wysilić...w końcu to stopery...
Sorry, rozpisałem się troszkę.
Na początku myślałem, że będą mocno niewygodne i ciężko będzie założyć kask ale nic z tych rzeczy.
Stopery w uszy, kominiarka na głowę, potem kask i absolutnie żadnych problemów.
Mam pożądny kask i nie jeżdżę z ekstremalnymi prędkościami ale zawsze przeszkadzał mi ten ogłuszający szum i dudnienie wiatru. Poza tym to strasznie męczy.
Zaraz po wyjechaniu na traskę widać, a właściwie słychać radykalną różnicę.
Efekt jest taki jakby przesiąść się z Małego Fiata do luksusowego Mercedesa.
Najlepsze jest jednak to, że słychać jak wbijane są biegi, jak ktoś trąbi, słychać silnik motocykla i delikatny szum ale te dźwięki nie są tak ekspansywne, nie przeszkadzają.
Dzięki temu można się bardziej skupić na prowadzeniu motocykla i nic nie rozprasza uwagi.
Wczoraj zrobiłem 500 km, z postojami tylko na tankowania i po przyjeździe do celu czułem się ekstra, nie jęczało mi w uszach, głowa mnie nie bolała, nic...moja płaska dupa jest innego zdania ale to już inny problem.
Jednym słowem polecam je wszystkim, którzy jeszcze nie używali czegoś takiego lub mają wątpliwości.
Nie mówię tu o traskach typu z garażu do sklepu 2 km dalej ale o wypadach > 50 km.
Jedynym problemem ze stoperami jest to, że aby słyszeć i rozumieć, co ktoś mówi trzeba się wysilić...w końcu to stopery...
Sorry, rozpisałem się troszkę.