A dla mnie ta konstrukcja jest po prostu durna.
Pozbawianie GL elementów wyposażenia turystycznego po to by zrobić z niego coś, czym nie jest i czym nigdy nie miał być, ma taki sam sens jak przerabianie "street figtera" na turystka.
Nie mogę też nie odnieść się do "przemyśleń" zamieszczonych w tym "utworze":
I. "Jednocześnie ma to być ukłon w stronę motocyklistów, których klasyczny Gold Wing po prostu przytłacza, a niektórzy utożsamiają go raczej z podeszłym wiekiem i statecznością" - autor.
II. "Widziałem wcześniej duże Gold Wingi i wydawało mi się, że trzeba mieć skończone 65 lat żeby na tym jeździć" - Hubert Urbański.
No i rzeczywiście Drodzy Panowie - jeżeli nie ma się na tyle rozumu i pary żeby sobie z GL-em poradzić, to lepiej kupić coś mniejszego! A frustracje dot. wieku "Goldwingerów" to chyba raczej wynikają z braku kasy na jego zakup?
III. "Patrząc na wersje fabryczne, uważam, że mimo wyższej ceny zakup Harleya Davidsona Street Glide jest bardziej korzystny - wyższa jakość, wykonanie, zestrojenie, pozycja i co tu dużo mówić – image" - wg Kuby Olkowskiego.
No i tu mnie człowiek rozwalił: wyższa jakość, wykonanie ... w HD niż w GL
No a komentarze autora artykułu dot. wrażeń z jazdy momentami mnie, jako użytkownika GL1500 i GL1200, zadziwiają - widać, że "gościu" jeżeli ma doświadczenie to tylko na lżejszych 2oo.