25 lat po 4 czerwca 1989 - czy na pewno mamy co świętować?
: środa, 4 czerwca 2014, 09:58
Dzisiaj świętujemy okrągłą rocznicę wyborów z czerwca 1989 roku, które są symbolem transformacji ustrojowej i gospodarczej Polski. Piszę, że to symbol, bo przemiany te to był przecież długi proces trwający od początku lat 80-tych ubiegłego wieku.
Piszę, że „świętujemy”, ale tak naprawdę świętują nieliczni - ci którzy się odpowiednio „ustawili” – beneficjenci przemian.
Czy my, zwykli obywatele mamy jakieś powody do świętowania?
A może to wszystko o czym można w ostatnich dniach usłyszeć z ust dzisiejszej elity naszego państwa czyli cyt:
• „dobrze zbudowanej demokracji i gospodarce rynkowej …”
• „wzrost gospodarczy, rosnąca zamożność polskich obywateli oraz siła polskiej gospodarki, dobry stan finansów publicznych oraz sektora bankowego …”
to wierutne bzdury albo ocena sytuacji, ale nie naszego kraju tylko tych właśnie elit?
Najlepiej, według mnie jako osobnika o umyśle raczej ścisłym, dorobek świętowanego obecnie 25- lecia obrazują liczby (dane GUS i Komisji Europejskiej):
• 1 bln zł długu publicznego,
• prawie 400 mld dolarów długu zagranicznego (dla porównania za czasów E.Gierka pożyczono tylko 30 mld dolarów, zresztą dobrze spożytkowanych na infrastrukturę drogową i modernizację gospodarki, które państwo Polskie spłacało przez 32 lata),
• 2,3 mln bezrobotnych, (13,9%, gdyby nie emigracja byłoby niespełna 30%, z czego 82% nie ma prawa do zasiłku),
• 10 mln Polaków zagrożonych biedą i wykluczeniem,
• 12,8 % Polaków żyjących na poziomie tzw. ubóstwa ustawowego (542 zł miesięcznie na osobę samotną i np. 456 zł miesięcznie na osobę w rodzinie 4-ro osobowej),
• 7,4% Polaków żyjących poniżej minimum egzystencji, czyli za środki, które nie pozwalają na normalne funkcjonowanie organizmu!,
Cóż więcej można dodać oprócz ww. liczb? Parę faktów niewymiernych jak np. to że nie mamy:
• własnego przemysłu,
• armii zdolnej zapewnić choćby w podstawowym stopniu bezpieczeństwo państwa,
• pomimo istnienia powszechnego systemu ubezpieczenia zdrowotnego Polacy nie mają dostępu do służby zdrowia – leczenie tylko dla zamożnych,
• 2,5 mln młodych, wykształconych Polaków, którzy by przeżyć zmuszeni zostali do emigracji,
• tzw. „czwartej władzy” czyli niezależnych i obiektywnych mediów, które uzależniły się od swych biznesowych i politycznych mocodawców.
Nie da się też nie zauważyć, że sposobu sprawowania władzy w czasie minionych 25 lat nie można nazwać pro obywatelskim.
Do Sejmu złożono w tym czasie kilkadziesiąt wniosków obywatelskich, z których każdy poparło minimum pół miliona Polaków i prawie wszystkie zostały przez Sejm odrzucone.
W tym też czasie całkowicie wyprzedano najwartościowszy majątek narodowy, a Polska stała się w zasadzie tylko rynkiem zbytu - sukcesy święcą jedynie, cieszące się z dużych zwolnień podatkowych, wielkopowierzchniowe markety będące własnością kapitału zagranicznego.
W kategoriach sukcesu na pewno nie można też traktować powrotu do Polski „chorób biedy” czyli np. gruźlicy oraz skuteczności tzw. polityki prorodzinnej państwa - grupą najbardziej zagrożoną ww. ubóstwem skrajnym są rodziny wielodzietne.
Według raportu GUS w 2013 poniżej minimum egzystencji żyła co dziesiąta osoba w rodzinach z trójką dzieci oraz około 23% osób w rodzinach z 4 i większą liczbą dzieci. Jak z tego wynika najbardziej narażone na ubóstwo są właśnie najmłodsi. Problem ten dotyka co dziesiątego polskiego dziecka, a poważnym aczkolwiek niezauważanym przez możnych naszego kraju stał się problem głodujących dzieci.
I jeszcze wyjątkowy „smaczek”.
Pomimo, że główną siła sprawczą przemian był Związek Zawodowy „Solidarność” został on pominięty w programie obchodów dzisiejszego święta.
Ci co „na plecach”, a właściwie chowając się za plecami, robotników i chłopów ówcześni tzw. doradcy "wjechali" do polityki stali się teraz posłami, ministrami, premierami itp.
Przypisując sobie wszystkie zasługi dorobili się stanowisk, fortun i sławy i mają w pogardzie tych, którzy ich wynieśli na piedestał.
Jak stwierdził obecny Przewodniczący „Solidarności” P.Duda:
„Na ponury chichot historii zakrawa fakt, że nadal po 25 latach w wolnej Polsce, za działalność związkową, przy obojętności władzy, szykanuje się i wyrzuca ludzi z pracy".
Biorąc powyższe pod uwagę czy na pewno my zwykli obywatele III RP mamy co świętować?
Piszę, że „świętujemy”, ale tak naprawdę świętują nieliczni - ci którzy się odpowiednio „ustawili” – beneficjenci przemian.
Czy my, zwykli obywatele mamy jakieś powody do świętowania?
A może to wszystko o czym można w ostatnich dniach usłyszeć z ust dzisiejszej elity naszego państwa czyli cyt:
• „dobrze zbudowanej demokracji i gospodarce rynkowej …”
• „wzrost gospodarczy, rosnąca zamożność polskich obywateli oraz siła polskiej gospodarki, dobry stan finansów publicznych oraz sektora bankowego …”
to wierutne bzdury albo ocena sytuacji, ale nie naszego kraju tylko tych właśnie elit?
Najlepiej, według mnie jako osobnika o umyśle raczej ścisłym, dorobek świętowanego obecnie 25- lecia obrazują liczby (dane GUS i Komisji Europejskiej):
• 1 bln zł długu publicznego,
• prawie 400 mld dolarów długu zagranicznego (dla porównania za czasów E.Gierka pożyczono tylko 30 mld dolarów, zresztą dobrze spożytkowanych na infrastrukturę drogową i modernizację gospodarki, które państwo Polskie spłacało przez 32 lata),
• 2,3 mln bezrobotnych, (13,9%, gdyby nie emigracja byłoby niespełna 30%, z czego 82% nie ma prawa do zasiłku),
• 10 mln Polaków zagrożonych biedą i wykluczeniem,
• 12,8 % Polaków żyjących na poziomie tzw. ubóstwa ustawowego (542 zł miesięcznie na osobę samotną i np. 456 zł miesięcznie na osobę w rodzinie 4-ro osobowej),
• 7,4% Polaków żyjących poniżej minimum egzystencji, czyli za środki, które nie pozwalają na normalne funkcjonowanie organizmu!,
Cóż więcej można dodać oprócz ww. liczb? Parę faktów niewymiernych jak np. to że nie mamy:
• własnego przemysłu,
• armii zdolnej zapewnić choćby w podstawowym stopniu bezpieczeństwo państwa,
• pomimo istnienia powszechnego systemu ubezpieczenia zdrowotnego Polacy nie mają dostępu do służby zdrowia – leczenie tylko dla zamożnych,
• 2,5 mln młodych, wykształconych Polaków, którzy by przeżyć zmuszeni zostali do emigracji,
• tzw. „czwartej władzy” czyli niezależnych i obiektywnych mediów, które uzależniły się od swych biznesowych i politycznych mocodawców.
Nie da się też nie zauważyć, że sposobu sprawowania władzy w czasie minionych 25 lat nie można nazwać pro obywatelskim.
Do Sejmu złożono w tym czasie kilkadziesiąt wniosków obywatelskich, z których każdy poparło minimum pół miliona Polaków i prawie wszystkie zostały przez Sejm odrzucone.
W tym też czasie całkowicie wyprzedano najwartościowszy majątek narodowy, a Polska stała się w zasadzie tylko rynkiem zbytu - sukcesy święcą jedynie, cieszące się z dużych zwolnień podatkowych, wielkopowierzchniowe markety będące własnością kapitału zagranicznego.
W kategoriach sukcesu na pewno nie można też traktować powrotu do Polski „chorób biedy” czyli np. gruźlicy oraz skuteczności tzw. polityki prorodzinnej państwa - grupą najbardziej zagrożoną ww. ubóstwem skrajnym są rodziny wielodzietne.
Według raportu GUS w 2013 poniżej minimum egzystencji żyła co dziesiąta osoba w rodzinach z trójką dzieci oraz około 23% osób w rodzinach z 4 i większą liczbą dzieci. Jak z tego wynika najbardziej narażone na ubóstwo są właśnie najmłodsi. Problem ten dotyka co dziesiątego polskiego dziecka, a poważnym aczkolwiek niezauważanym przez możnych naszego kraju stał się problem głodujących dzieci.
I jeszcze wyjątkowy „smaczek”.
Pomimo, że główną siła sprawczą przemian był Związek Zawodowy „Solidarność” został on pominięty w programie obchodów dzisiejszego święta.
Ci co „na plecach”, a właściwie chowając się za plecami, robotników i chłopów ówcześni tzw. doradcy "wjechali" do polityki stali się teraz posłami, ministrami, premierami itp.
Przypisując sobie wszystkie zasługi dorobili się stanowisk, fortun i sławy i mają w pogardzie tych, którzy ich wynieśli na piedestał.
Jak stwierdził obecny Przewodniczący „Solidarności” P.Duda:
„Na ponury chichot historii zakrawa fakt, że nadal po 25 latach w wolnej Polsce, za działalność związkową, przy obojętności władzy, szykanuje się i wyrzuca ludzi z pracy".
Biorąc powyższe pod uwagę czy na pewno my zwykli obywatele III RP mamy co świętować?