Strona 1 z 1

Sobota 18.10 br. Zamość - Tomaszów - Rzeszów - Zamość

: czwartek, 16 października 2014, 18:10
autor: hans
Może znajdą się jacyś chętni by zrobić małą traskę w najbliższą sobotę oczywiście jak pogoda dopisze. Trasa to Zamość, Bełżec, Jarosław, Łańcut, Rzeszów tu przerwa na jedzenie/zwiedzanie i powrót przez Nisko, Janów Lubelski, Szczebrzeszyn, Zamość, według wujka google będzie to jakieś 320km, doliczmy 10-15 po mieście więc mamy poniżej 350km. Godziny do ustalenia. Wrzucam link do mapy
http://goo.gl/maps/0wbf0
Jak ktoś chętny to pisać tu lub przez tel. 693634960

Re: Sobota 18.10 br. Zamość - Tomaszów - Rzeszów - Zamość

: niedziela, 19 października 2014, 20:08
autor: Wiatr w Polu
Podepnę się do tematu. Bo 18 października, bo wyjazd, bo Roztocze...
Plan był inny, a właściwie to nie było planu, przynajmniej wyjazdowego. Miałem być dziś w pracy.
Ale przecież taka piękna pogoda... Do pracy mogę pójść, jak będzie padać - wezmę dodatkowy dzień i z głowy. Zaczęło się od tego, że zadzwonił Jacek - jadą na Szumy, a potem się zobaczy. Telefon do Edycji (bo jedziemy przez Lubaczów) i od Oleszyc jest nas już 6 motocykli (Dzinio i Edycja właśnie tam dołączyli). Najpierw kawka w Rudzie Różanieckiej, wspominanie starych dziejów, spotkań (także w tym miejscu), potem Szumy... Dojeżdżamy od strony baru Gargamela. Byłem tu kiedyś, ładnych parę lat temu. Ale z kim? Nie pamiętam :( Kilka fotek, spacer, bez pośpiechu ruszamy na Susiec i dalej na Krasnobród. Za Suścem koniec dobrego - tak kiepskimi drogami dawno nie jechałem, w Bieszczadach trzeba się mocno wysilić, żeby znaleźć równie złe. Mimo wszystko widoki fajne, towarzystwo znakomite, zakrętów brak. W Krasnobrodzie obiad, leniwe popołudnie przy stole i kierunek Tomaszów (droga lepsza, ale szału nie ma). W Tomaszowie tankowanie i asfalt juz dużo lepszy. Do domu 100 km. W okolicach Dachnowa pomyślałem o Głaziach. Parę lat temu spotkaliśmy się tu przypadkiem. Pomyślałem i mam :) Podjeżdża z tyłu GS i ktoś mi zagląda w kask :D (dodam, że nie jechałem MT-kiem, tylko virażką) - oczywiście Głazy. Parę kilometrów dalej przystanek w Lubaczowie i herbatka u Edycji i Dzinia, a stamtąd , o zmroku do domku. Bardzo sympatyczna niedziela :)