Podepnę się do tematu. Bo 18 października, bo wyjazd, bo Roztocze...
Plan był inny, a właściwie to nie było planu, przynajmniej wyjazdowego. Miałem być dziś w pracy.
Ale przecież taka piękna pogoda... Do pracy mogę pójść, jak będzie padać - wezmę dodatkowy dzień i z głowy. Zaczęło się od tego, że zadzwonił Jacek - jadą na Szumy, a potem się zobaczy. Telefon do Edycji (bo jedziemy przez Lubaczów) i od Oleszyc jest nas już 6 motocykli (Dzinio i Edycja właśnie tam dołączyli). Najpierw kawka w Rudzie Różanieckiej, wspominanie starych dziejów, spotkań (także w tym miejscu), potem Szumy... Dojeżdżamy od strony baru Gargamela. Byłem tu kiedyś, ładnych parę lat temu. Ale z kim? Nie pamiętam

Kilka fotek, spacer, bez pośpiechu ruszamy na Susiec i dalej na Krasnobród. Za Suścem koniec dobrego - tak kiepskimi drogami dawno nie jechałem, w Bieszczadach trzeba się mocno wysilić, żeby znaleźć równie złe. Mimo wszystko widoki fajne, towarzystwo znakomite, zakrętów brak. W Krasnobrodzie obiad, leniwe popołudnie przy stole i kierunek Tomaszów (droga lepsza, ale szału nie ma). W Tomaszowie tankowanie i asfalt juz dużo lepszy. Do domu 100 km. W okolicach Dachnowa pomyślałem o Głaziach. Parę lat temu spotkaliśmy się tu przypadkiem. Pomyślałem i mam

Podjeżdża z tyłu GS i ktoś mi zagląda w kask

(dodam, że nie jechałem MT-kiem, tylko virażką) - oczywiście Głazy. Parę kilometrów dalej przystanek w Lubaczowie i herbatka u Edycji i Dzinia, a stamtąd , o zmroku do domku. Bardzo sympatyczna niedziela
