Odkłamywanie rzeczywistości cz.VIII - VW i "eko idioci" (2015r.)
: czwartek, 8 października 2015, 12:41
Ostatnio media trąbią o oszustwie popełnionym przez koncern Volkswagen ws. czystości emisji spalin w niektórych silnikach diesla tej marki. Na czym polega, czujnie wykryty przez Amerykanów, problem.
Otóż zainstalowany w samochodach VW z niektórymi silnikami diesla algorytm, na podstawie warunków pracy silnika takich jak: prędkość jazdy, prędkość obrotowa silnika, charakterystyka ruchów kierownicy, odróżniał sytuację, w której prowadzono statyczne badania emisji spalin od zwykłych warunków drogowych.
W rezultacie taki inteligentny silnik podczas pomiaru pracował w tzw. trybie ekologicznym, pozwalającym na spełnienie obowiązujących obecnie norm emisji spalin "Euro 6".
W warunkach drogowych natomiast tryb ten był wyłączany, dzięki czemu samochód uzyskiwał lepsze osiągi: większą moc, niższe zużycie paliwa, ale emitował znacznie większe ilości zanieczyszczeń, spełniając przy tym jednak normę "Euro 5".
Przeciętny klient, zwłaszcza nie grzeszący inteligencją Amerykański "eko idiota" zgłosi się na akcję serwisową, gdzie zmienią mu oprogramowanie sterujące pracą silnika i jego auto będzie jeździć dalej, choć wolniej, bo moc silnika spadnie, a w nagrodę otrzyma większe zużycie paliwa, niższą trwałość silnika i większe koszty późniejszych napraw.
Normalni kierowcy w duchu pogratulują koncernowi tego rozwiązania i nie będą zaprzątać sobie głowy "pro ekologicznymi" modyfikacjami, które zamulą im silniki oraz uderzą ich po kieszeni na stacji paliw i u mechanika.
Nie zrobią tego przede wszystkim dlatego, że na co dzień widzą tysiące leciwych aut dymiących nie gorzej niż pancernik z czasów II wojny światowej, zwłaszcza amerykańskiej wielkolitrażowej proweniencji.
No a koncern VW zapewne zapłaci kary, poniesie koszty akcji serwisowej, ale na pewno nie straci klientów.
Zwłaszcza tych potrafiących odróżnić bełkot od rzetelnej informacji i czytać ze zrozumieniem.
Jak widać problemu tu nie ma wcale, jest za to bezpardonowa walka o rynki zbytu.
Otóż zainstalowany w samochodach VW z niektórymi silnikami diesla algorytm, na podstawie warunków pracy silnika takich jak: prędkość jazdy, prędkość obrotowa silnika, charakterystyka ruchów kierownicy, odróżniał sytuację, w której prowadzono statyczne badania emisji spalin od zwykłych warunków drogowych.
W rezultacie taki inteligentny silnik podczas pomiaru pracował w tzw. trybie ekologicznym, pozwalającym na spełnienie obowiązujących obecnie norm emisji spalin "Euro 6".
W warunkach drogowych natomiast tryb ten był wyłączany, dzięki czemu samochód uzyskiwał lepsze osiągi: większą moc, niższe zużycie paliwa, ale emitował znacznie większe ilości zanieczyszczeń, spełniając przy tym jednak normę "Euro 5".
Przeciętny klient, zwłaszcza nie grzeszący inteligencją Amerykański "eko idiota" zgłosi się na akcję serwisową, gdzie zmienią mu oprogramowanie sterujące pracą silnika i jego auto będzie jeździć dalej, choć wolniej, bo moc silnika spadnie, a w nagrodę otrzyma większe zużycie paliwa, niższą trwałość silnika i większe koszty późniejszych napraw.
Normalni kierowcy w duchu pogratulują koncernowi tego rozwiązania i nie będą zaprzątać sobie głowy "pro ekologicznymi" modyfikacjami, które zamulą im silniki oraz uderzą ich po kieszeni na stacji paliw i u mechanika.
Nie zrobią tego przede wszystkim dlatego, że na co dzień widzą tysiące leciwych aut dymiących nie gorzej niż pancernik z czasów II wojny światowej, zwłaszcza amerykańskiej wielkolitrażowej proweniencji.
No a koncern VW zapewne zapłaci kary, poniesie koszty akcji serwisowej, ale na pewno nie straci klientów.
Zwłaszcza tych potrafiących odróżnić bełkot od rzetelnej informacji i czytać ze zrozumieniem.
Jak widać problemu tu nie ma wcale, jest za to bezpardonowa walka o rynki zbytu.