Strona 1 z 1

Bieszczady 6 - 8 lipca 2017 r.

: wtorek, 11 lipca 2017, 11:31
autor: Wielki Brat
Pomysł Rysia Palaka by udać się na kilka dni w Bieszczady szybko znalazł wielu entuzjastów i w czwartek 6 lipca 2017 r. został przekuty w czyn.
Ekipa zamojska w składzie: Sabix, Kruk z małżonką, Wujek i WB wyruszyła rankiem do Tomaszowa Lub., gdzie czekali: Rychu, Stasiek, Brylo i Wuju.
Dość sprawnie, przez Jarosław i Przemyśl, przemieściliśmy się do Kalwarii Pacławskiej, gdzie po odwiedzeniu klasztoru zaplanowaliśmy obiad. I tu wystąpił pewien problem.
Otóż o dziwo miejscem gdzie oznaki PRL, w postaci wystroju i zachowań ludzi, na trwałe zakonserwowały się w dzisiejszej rzeczywistości, jest stołówka miejscowego klasztoru.
Ww. przybytek zaoferował nam na czwartkowy obiad bogaty wybór dań, jednak pod warunkiem, że będzie to pomidorowa.
Wymusiło to zmianę zaplanowanej trasy, w celu spożycia obiadu w Ustrzykach Dolnych.
Po drodze było Krościenko, gdzie wizytowaliśmy przejście graniczne
w_drodze_1.jpg
w_drodze_2.jpg
w_drodze_3.jpg
w_drodze_4.jpg
w_drodze_5.jpg
oraz cmentarz mieszkańców tych okolic, których wiatry historii przywiodły onegdaj z Grecji.
cmentarz_grecki_wejscie.jpg
cmentarz_grecki_nagrobek2.jpg
cmentarz_grecki_nagrobki.jpg
Nie sposób było też nie zauważyć okazałych, ponad 3 metrowych okazów barszczu Sosnowskiego.
bmw_w_barszczu.jpg
bmw_w_drodze.jpg

Po nabraniu sił w Ustrzykach Dolnych, wiadomo że we Młynie, udaliśmy się w kierunku Ustrzyk Górnych witając Bieszczady na punkcie widokowym przed Lutowiskami,
punkt_widokowy_lutowiska.jpg
a następnie odbijając za Smolnikiem w prawo na Dwernik i Zatwarnicę, by obejrzeć największy w Bieszczadach, 8 metrowy wodospad Szepit na potoku Hylatym.
wodospad_0.jpg
wodospad_1.jpg
wodospad_2.jpg
wodospad_zejscie.jpg
Z Zatwarnicy, wśród pięknych "okoliczności przyrody",
na_moscie_nad_hylatym.jpg
podziwiając również po drodze urodę pieszych turystek, przez Dwernik, Nasiczne i Brzegi Górne dotarliśmy do Wetliny, gdzie poczyniliśmy, niezbędne na uroczystą kolację powitalną, zakupy.
No może troszkę przesadziłem z tą "uroczystą kolacją" - tak naprawdę nie było nic do jedzenie tylko do zakąszania i nie było nic do picia tylko do popijania ...

W czwartkowy wieczór byliśmy na kwaterze w Roztokach Górnych, w której jak się dowiedzieliśmy bywał też Papież Jan Paweł II.
kwatera.jpg
kwatera_wejscie.jpg
kwatera_motocykle.jpg

Piątek 7 lipca był bardzo intensywny. Rano alkomat wykazywał w naszych "człowiekach" za duże stężenie frakcji lotnych pewnych związków organicznych zawierających grupy hydroksylowe, więc udaliśmy się na pieszą wycieczkę na Przełęcz nad Roztokami.
przelecz_droga_1.jpg
przelecz_drogowskaz_polski.jpg
przelecz_drogowskaz_slowacki.jpg
przelecz_granica.jpg
przelecz_fotka.jpg
przelecz_kapliczka.jpg
przelecz_most.jpg
przelecz_szczyt.jpg
Na przełęczy odnalazłem ślady lotniczej historii z czasów ostatniej wojny światowej.
przelecz_slady_lotnicze.jpg

W drodze powrotnej z przełęczy, obserwując okoliczne drzewa i krzewy, stwierdziliśmy, że nasi już tu byli.
rura_wydechowa.jpg
Gdy wreszcie alkomat wyraził zgodę, dosiedliśmy naszych maszyn i udaliśmy się przez Radoszyce na Słowację, gdzie pobyt był równie krótki jak udany.
granica_sabix.jpg
przejscie_radoszyce_palota.jpg
Następnie przez Komańczę do Duszatyna, by wejść na Chryszczatą i zobaczyć Jeziorka Duszatyńskie.
droga_na_jeziorka_1.jpg
droga_na_jeziorka_2.jpg
droga_na_jeziorka_3.jpg
droga_na_jeziorka_4.jpg

Ci z nas, którym nie chciało się wspinać zostali ukarani przepychaniem, pozostawionych na zakazie ruchu motocykli - dziękujemy Milce, Staśkowi, Wujowi i Brylowi za zaoszczędzone kilkaset złotych na mandatach od Straży Leśnej.

W czasie podróży po mniej ucywilizowanych bieszczadzkich szlakach przydarzyć się mogą sytuacje skutkujące uszkodzeniami maszyn. W takich okolicznościach albo mamy wiedzę, umiejętności i wyposażenie mechanika, albo jesteśmy kreatywni i usuwamy niesprawności naszych maszyn tym co mamy pod ręką. Tak właśnie było w Duszatynie - Kruk naprawił motocykl "Białego Kruka".
duszatyn_naprawa_moto_stasia.jpg
Ponieważ w Komańczy obiadu zjeść się nie dało, udaliśmy się na obiad do Cisnej. Część z nas nawiedziła "Siekierezadę", a część "Łemkowską". Tu i tu smacznie i niedrogo.

Przejeżdżając w piątek przez Cisną nie mogliśmy, jako w dużej części mieszkańcy Zamościa, nie odwiedzić Pani na Zamościu, zwłaszcza, że było na co popatrzeć.
zamoscianie_zamoscie.jpeg

W piątkowe popołudnie w Cisnej dołączyli do nas Norek z Asią, Manson i Waldi, a wieczorem już w porze kolacji do miejsca naszego zakwaterowania w Roztokach Górnych dotarli Dylo z Anią i Alex.

A propos kolacji.
Kolacje były zawsze obfite i wesołe jednakowoż stwierdziliśmy pewną anatomiczno-gastronomiczną nieprawidłowość w budowie człowieka, wynikającą zapewne z tego, że Bóg tworząc rodzaj ludzki nie przewidział zapewne, że w wyniku ewolucji wykształci się grupa Słowian.
Ta oczywista nieprawidłowość polega na tym, że organizm ludzki ma aż 32 zęby, a tylko jedną wątrobę.
stol_do_kolacji_1.jpg
stol_do_kolacji_2.jpg
Planowanie i realizację zaplanowanego harmonogramu naszego pobytu w Bieszczadach zakłócały niesprzyjające prognozy pogody - miało padać zarówno w czwartek jak i w sobotę.
No ale jak powszechnie wiadomo są trzy podstawowe rodzaje kłamstwa:
- obietnice przedwyborcze,
- statystyki,
- prognozy pogody.

W rezultacie krople deszczu dotknęły lakieru naszych maszyn na krótko w piątkowy wieczór, w czasie powrotu na kwaterę.

Ponieważ niedziela była przez nas już zarezerwowana na potrzeby naszego kolegi Borysa, sobota była dniem powrotu.
Rankiem skoro świt czyli około 11.00, po zatankowaniu w Cisnej, ruszyliśmy do domu.
bieszczadzki_poranek.jpg
Nie był to oczywiście powrót bez atrakcji, choć już w zmniejszonym składzie.
W Cisnej odłączył się Alex, a po zwiedzeniu zapory w Solinie odłączyli się Norek, Dylo i Waldi, którzy jak się okazało wylądowali w Krynicy i wrócili w niedzielę.
Pozostali z Soliny przez Lesko i Sanok dotarli do Dynowa, gdzie tradycyjnie był odpoczynek i posiłek w "Zajeździe pod semaforem".
Kolejnym przystankiem był Przeworsk (tu opuścił nas Stacho i Wujek) i Jarosław.
W podjarosławskiej restauracji spożyliśmy obfity posiłek, w tym słusznej wielkości golonkę z piwem oraz obejrzeliśmy ciekawą "wydumkę", którą przyjechał jeden z gości.
wydumka_1.jpg
wydumka_2.jpg
Trochę zmęczeni i ociężali podążyliśmy na Dni Narola, a stamtąd do Tomaszowa Lub. na najlepsze w regionie lody.
lody_tomaszow.jpg
W Tomaszowie opuścili nas Wuju, Brylo i Rychu.
Do Zamościa dotarli już tylko Kruki, Manson, Sabix i WB, witani przez nieoznakowany radiowóz "drogówki" na parkingu pod "Wiatrakiem".
Pożegnaliśmy się zmęczeni, ale bardzo zadowoleni, jedynie Krukom zostało jeszcze wtedy do pokonania 100 km do Lublina.

Jak precyzyjnie wyliczył Sabix w czasie tej wycieczki pokonaliśmy ponad 750 km, a Kruki prawie 1000 km.

W trakcie tej wycieczki udoskonaliliśmy również szyk motocyklowy. Zdobyte doświadczenia ugruntowały już wcześniej znany pogląd, że jeżeli w składzie kolumny są Harleye, to by wróciły one w stanie w miarę kompletnym są dwa wyjścia:
a) albo wracamy tą samą trasą, którą jechaliśmy do celu i zbieramy po drodze części (o ile nie zostały już znalezione i wykorzystane przez okolicznych rolników),
b) albo te kultowe maszyny jadą w środku szyku dzięki czemu motocykle jadące za nimi zatrzymują się co pewien czas i zbierają to, co się tam po drodze odkręciło i odpadło (nie gniewaj się Wujek :wink: ).

Jazda po bieszczadzkich serpentynach jak wiadomo musi być ostrożna. Jednym z najostrożniejszych z naszej ekipy był na pewno Stacho.
Przejawem tej jego cechy było to, że z powodu wolnej jazdy jego motocykl miał zawsze czystą szybę.
Po zauważeniu przez nas tego fenomenu Stacho stwierdził, że on podróżuje w sposób ekologiczny i jak już jakaś mucha trafi na jego szybę, to bezpiecznie korzysta z darmowej podwózki, ale po stosunkowo krótkim czasie odlatuje usprawiedliwiając się, cyt. "Cześć Stachu! Przepraszam, ale trochę się śpieszę ..."

Re: Bieszczady 6 - 8 lipca 2017 r.

: czwartek, 13 lipca 2017, 20:17
autor: manson
Kilka fotek z mojego obiektywu :wink: :wink:

Re: Bieszczady 6 - 8 lipca 2017 r.

: czwartek, 13 lipca 2017, 22:07
autor: Norek
Umieszczam również kilka pamiątkowych zdjęć, i filmiki z drogi powrotnej.

https://www.youtube.com/watch?v=Fqezo-zIkIs" onclick="window.open(this.href);return false;

https://www.youtube.com/watch?v=naw1MnjYPKY&t=8s" onclick="window.open(this.href);return false;"

Re: Bieszczady 6 - 8 lipca 2017 r.

: niedziela, 16 lipca 2017, 09:17
autor: WUJEK
WIELKI jesteś " WIELKI" relacja z wyjazdu zarąbista motocykl wrócił w całości