Bieszczady -12.10.2008
-
Pawlak81
- Wiatr w Polu
- Zwykły forumowicz
- Posty: 1622
- Rejestracja: poniedziałek, 9 czerwca 2008, 11:41
Z Przemyśla też się wybiera grupka... Zbieramy się pod klubem Twierdzy o 9.30. Czekamy do 10. Droga łatwa. Po zjeździe z serpentynki na początku Przemyśla trzeba odbić w prawo na miasto. Potem prościutko jak strzelił aż na most. Za mostem w prawo. Jakieś 300 metrów dalej za stacją "Bliska" stoi po prawej taka buda, a przed nią nasze motocykle 
Jakby co to 601 910 762. Jak trzeba to zaczekamy, a jak nie to o 10 pojedziemy
Jakby co to 601 910 762. Jak trzeba to zaczekamy, a jak nie to o 10 pojedziemy
Wojownik musi czuć zapach wojny, musi wiedzieć, że jest potrzebny. W czas pokoju tylko dudnienie KODO jest zwiastunem błogosławieństwa Cesarza do wymarszu na bój.
Czuwam,czuwam !! Wiatr w polu,miejsce spotkania w Przemyślu jest mi bardzo dobrze znane z ostatniej mokrej eskapady w dniu 11.09.08r.Koledzy z Twierdzy uratowali nasze przemoczone i zmarznięte
ciała gorącą herbatą i kiełbaskami z grila,za co jesteśmy dozgonnie wdzięczni !!! Prognoza pogody jest pomyślna ,więc nie powinno być problemów z dotarciem na czas do Przemyśla.
697393930 Alek.
ciała gorącą herbatą i kiełbaskami z grila,za co jesteśmy dozgonnie wdzięczni !!! Prognoza pogody jest pomyślna ,więc nie powinno być problemów z dotarciem na czas do Przemyśla.
697393930 Alek.
- ksenon
- Zwykły forumowicz
- Posty: 807
- Rejestracja: środa, 11 kwietnia 2007, 09:34
- Motocykl: Yamaha XT1200Z Super Tenere
- Lokalizacja: WHV
- Kontakt:
ja będę czekał w Przenyślu , bo już mi bokiem wychodzi ta droga do jarosławia
, a bohun to sam musi zdecydować,
Ostatnio zmieniony niedziela, 12 października 2008, 20:30 przez ksenon, łącznie zmieniany 1 raz.
- Wiatr w Polu
- Zwykły forumowicz
- Posty: 1622
- Rejestracja: poniedziałek, 9 czerwca 2008, 11:41
Krótka relacja dla tych, których nie było... 
Było extra - przynajmniej jak dla mnie. Choć z przygodami. Pod klubem był już Ded z Anią, Kicek, Bartek z plecaczkiem, Red (czerwony), Robaczek, Marek z plecaczkiem i jeszcze jeden kolega z Radymna też z plecaczkiem oraz Bohun i Ksenon. O 10.00 zjechała ekipa z Kresów (kilkanaście motocykli). Niektórych znałem już z widzenia, ale przeważnie znałem tylko nicki z forum. Po zatankowaniu maszyn ruszyliśmy w 25 motocykli. Jako „tubylcowi” znającemu drogę przypadł mi w udziale zaszczyt prowadzenia kawalkady… Przed południem na zakrętach na leśnej drodze było jeszcze mokro, więc jechaliśmy powoli. Pierwszy przystanek na parkingu za Tyrawą Wołoską. Tu odłączyły się trzy maszyny i odjechały w drogę powrotną. Robaczek i Marek też się odłączyli i pojechali swoim tempem. Spotkaliśmy ich zresztą później w Wetlinie, gdzie popasaliśmy, a później w Przemyślu. Jechaliśmy dosyć szybko jak na tak liczną grupę, a po drodze mijaliśmy dziesiątki motocykli – pogoda przecież dopisała. Winkielki były ekstra - parę razy przytarłem podestami o asfalt
Gdzieś za Ustrzykami nieoczekiwany postój – Ded odebrał lekcję używania przedniej klamki. Nic się nie stało (pomijając zadrapanie na ręce Ani i rozbitą szybkę w kasku), ale chyba wszystkim nam się zrobiło trochę przykro… Jechaliśmy ostrożnie, dopiero za Krościenkiem na prostej, pustej drodze trochę odkręciliśmy. Tu jednak Bohun złapał gumę. Szczęściem miałem łatki i klej. Do tej pory nie wiedziałem, po co je wożę, bo zdjęcia koła (tylnego) w drag starze w warunkach polowych sobie nie wyobrażam. Teraz już wiem, po co były te łatki. Koledzy pomogli Bohunowi, a my poczekaliśmy w Arłamowie. Po drodze spotkaliśmy też Kazimierza z Anią (pozdrawiam), którzy jechali z nami jakiś czas. Około 17. zjechaliśmy do Przemyśla. Dojechaliśmy na stację benzynową, bo niektórzy wracali na oparach i tu się okazało, że Kickowi nawet oparów brakło w baku i został na Słowackiego. Podwieźliśmy mu paliwo. W Przemyślu nasze drogi się rozeszły. Chłopaki z Kresowego bez zwłoki ruszyli do domu, żeby przejechać jak najwięcej przed zmrokiem, my pokręciliśmy się pod klubem i do domu… Dziękuję za wspólną jazdę, Koledzy! I do zobaczenia na trasie 
Było extra - przynajmniej jak dla mnie. Choć z przygodami. Pod klubem był już Ded z Anią, Kicek, Bartek z plecaczkiem, Red (czerwony), Robaczek, Marek z plecaczkiem i jeszcze jeden kolega z Radymna też z plecaczkiem oraz Bohun i Ksenon. O 10.00 zjechała ekipa z Kresów (kilkanaście motocykli). Niektórych znałem już z widzenia, ale przeważnie znałem tylko nicki z forum. Po zatankowaniu maszyn ruszyliśmy w 25 motocykli. Jako „tubylcowi” znającemu drogę przypadł mi w udziale zaszczyt prowadzenia kawalkady… Przed południem na zakrętach na leśnej drodze było jeszcze mokro, więc jechaliśmy powoli. Pierwszy przystanek na parkingu za Tyrawą Wołoską. Tu odłączyły się trzy maszyny i odjechały w drogę powrotną. Robaczek i Marek też się odłączyli i pojechali swoim tempem. Spotkaliśmy ich zresztą później w Wetlinie, gdzie popasaliśmy, a później w Przemyślu. Jechaliśmy dosyć szybko jak na tak liczną grupę, a po drodze mijaliśmy dziesiątki motocykli – pogoda przecież dopisała. Winkielki były ekstra - parę razy przytarłem podestami o asfalt
Ostatnio zmieniony niedziela, 12 października 2008, 18:01 przez Wiatr w Polu, łącznie zmieniany 1 raz.
Wojownik musi czuć zapach wojny, musi wiedzieć, że jest potrzebny. W czas pokoju tylko dudnienie KODO jest zwiastunem błogosławieństwa Cesarza do wymarszu na bój.