Pomysł na tą wycieczkę zrodził się w ostatniej chwili za sprawą Walusia który odwiedził to miejsce 2 dni wcześniej.
W przeddzień wyjazdu sprawdziłem info na necie oraz trasę.
Poranek przywitał nas ładnym słoneczkiem.
Wyjechaliśmy dokładnie o godz.9.00
Dwustu kilometrową trasę zamierzałem przejechać w jakieś 2,5-3 godz.
A wytyczyłem ją tak aby najszybciej dostać się na miejsce.

Po minięciu Tomaszowa pojawiła się mgła,niebo zrobiło się sine a temperatura zamiast rosnąć spadała.
Zastanawiałem się czy aby synoptycy nie pomylili się za bardzo w swoich prognozach i myślałem nad powrotem ale...
Ale pomyślałem,a co tam,co będzie to będzie,trochę zimno ale jedziemy dalej.
Dopiero w Nisku niebo się przetarło i wyjrzało słońce.
W Stalowej Woli obrałem kierunek na Tarnobrzeg drogą nr871
Przeprawa promowa to koszt 5 zł.

Szybko i sprawnie.
Po drugiej stronie Wisły widziałem dookoła sady i prawie tylko sady.
Czas upływał nieubłaganie szybko i z zaplanowanych 2,5-3 godz zrobiło się 4 godz.
Na miejsce dotarłem dokładnie o 13.00
Pierwsze moje słowa brzmiały "O ku...,ale to wielkie"

Zdj.z neta.
Podjechałem od razu pod bramę.

Bilety na wejście są po 7 zł od osoby.
Na prawdę jest co zwiedzać.
Mnogość sal i komnat powala na kolana




Zamkowe źródło

Oraz stajnia

Po nacieszeniu wzroku usiedliśmy na dziedzińcu i czytaliśmy zakupioną książeczkę z całą historią zamku.

Niestety dochodziła 14.30 i pora się zbierać w drogę powrotną.
Trasa przebiegła dokładnie tak samo.
Tym razem na prom musieliśmy chwilkę poczekać bo był na drugim brzegu.


Tuż przed Tomaszowem zobaczyliśmy ciemne chmury.
Zrobiło się od razu zimniej ale całe szczęście że nie popadało.
Do domu dotarliśmy na godz.19.00 a licznik dzienny pokazał 415 km

Serdecznie zapraszam do obejrzenia GALERII ZDJĘĆ oraz osobistego zwiedzenia tego miejsca.