Pojechałem z kolegą na jednej motorynce (takie coś małego) do Lubaczowa i nawet wróciłem.
Wycieczka miała na celu zobaczenia na własne oczy Papieża
Jechaliśmy tak Ja normalnie jako kierowca na siedzeniu on siedząc z przodu (ale jako pasażer) siedział na zbiorniku paliwa.
Tak się kiedyś jezdziło:):):) W Trasę zabrałem kilka świec zapłonowych ,(spojówki na trasie w motorynce to norma)dętkę,sciągacz do koła zamachowego i kilka klinków(gdzieś mi je zrywało) Pewnie przez krzywe koło zamachowe:):):) A i jeszcze mieliśmy prowiant paczkę groszków kakaowych. Fajne było to ze łapała na co chwile policja dawali nam pouczenie (my tłumaczyliśmy że my do Papieża:):)) A policji po drodze to mijaliśmy nie będę przesadzał ale ze 200 radiowozów:):):) Jechały na obstawę miejsca gdzie miał być Papież. Jak jechali w kolumnie to nam tylko grozili przez szybę.
To były czasy hehehe