nauka jazdy kat A (2009r.)
-
Premo23
- Zwykły forumowicz
- Posty: 52
- Rejestracja: poniedziałek, 23 marca 2009, 19:17
- Motocykl: CBR 929
- Lokalizacja: Hrubieszów
NO fakt ze najprzyjemniejsze to nie jest jak jest sie spragnionym wiedzy a nikt nie chce pomoc..megi pisze:szczerze?... mnie to wcale nie śmieszy:]
no tak Premo zgodze się z Tobą..
instruktorzy liczą tylko pieniądze i nic więcej ich nie obchodzi.. pomine w ogóle fakt że większość z nich nawet nie umie jeździć na motocyklu bo jeździli powiedzmy 20 lat temu gdy byli młodzi i piękni:]...
no i rzeczywiście nic mi innego nie pozostaje jak uczyć się jeszcze tak samemu u kogoś znajomego.. gdzie przynajmniej moge usłyszeć co robie źle a co dobrze:)
instruktorzy liczą tylko pieniądze i nic więcej ich nie obchodzi.. pomine w ogóle fakt że większość z nich nawet nie umie jeździć na motocyklu bo jeździli powiedzmy 20 lat temu gdy byli młodzi i piękni:]...
no i rzeczywiście nic mi innego nie pozostaje jak uczyć się jeszcze tak samemu u kogoś znajomego.. gdzie przynajmniej moge usłyszeć co robie źle a co dobrze:)
one way..
- ksylwia
- Zwykły forumowicz
- Posty: 79
- Rejestracja: poniedziałek, 19 października 2009, 19:42
- Motocykl: szerszenica
- Lokalizacja: Zamość/Krasnystaw
Dodam i od siebie komentarz.
Robiłam prawko w tej samej szkole co Dyśka i kolega. Nigdy wcześniej nie siedziałam na moto, przez 5 min syn instruktora wytłumaczył gdzie bieg, hamulec i sprzęgło i mieliśmy próbować. Kolejne godziny wyglądały podobnie - przychodziłam, moto już czekało, siadałam i sama jeździłam sobie ósemki, ruszałam, hamowałam, zmieniałam biegi. Górki trenować nie mogłam, bo jak wspomniano - tam jej nie ma
Zero nadzoru, zero krytyki, podpowiedzi - NIC.
Po 10 godzinach - wyjazd na miasto. Kask za duży, zrywało do przy 60tce
ok. 7 godzin na mieście bez radia, bez jakiejkolwiek krytyki, podpowiedzi.
Zdałam za pierwszym razem, na placu się nie przewracałam itp., ale polecić nie polecę.
Podsumowując - gdyby nie był to już październik i ostatnia szansa na wyrobienie się z terminem egzaminu, zażądałabym zwrotu kasy. Z przyczyn osobistych pod koniec kursu wolałam już nie dopytywać się instruktora o egzamin
Pojechałam 2x do WORDU zobaczyć jak wygląda egzamin na żywo i podpytać się tych, co zdawali.
p.s. Dyśka, dzięki za relację
to ja byłam tą dziewczyną, co Cię zaczepiła zaraz po Twoim zdanym mieście
) Gratki jeszcze raz
Mój błąd, że nie dopytałam się wśród Was, gdzie najlepiej iść. Teraz, skoro plastik w kieszeni zaczyna się prawdziwa nauka.
Robiłam prawko w tej samej szkole co Dyśka i kolega. Nigdy wcześniej nie siedziałam na moto, przez 5 min syn instruktora wytłumaczył gdzie bieg, hamulec i sprzęgło i mieliśmy próbować. Kolejne godziny wyglądały podobnie - przychodziłam, moto już czekało, siadałam i sama jeździłam sobie ósemki, ruszałam, hamowałam, zmieniałam biegi. Górki trenować nie mogłam, bo jak wspomniano - tam jej nie ma
Po 10 godzinach - wyjazd na miasto. Kask za duży, zrywało do przy 60tce
Zdałam za pierwszym razem, na placu się nie przewracałam itp., ale polecić nie polecę.
Podsumowując - gdyby nie był to już październik i ostatnia szansa na wyrobienie się z terminem egzaminu, zażądałabym zwrotu kasy. Z przyczyn osobistych pod koniec kursu wolałam już nie dopytywać się instruktora o egzamin
Pojechałam 2x do WORDU zobaczyć jak wygląda egzamin na żywo i podpytać się tych, co zdawali.
p.s. Dyśka, dzięki za relację
Mój błąd, że nie dopytałam się wśród Was, gdzie najlepiej iść. Teraz, skoro plastik w kieszeni zaczyna się prawdziwa nauka.
Four wheels move the body, two wheels move the soul