Strona 1 z 1

co za zakręty ..... (2008r.)

: piątek, 25 kwietnia 2008, 21:37
autor: Soft
Czasami (może raz lub 2 w sezonie) zdarza mi się coś takiego ....

Jadę ... nie szybko... widzę zakręt i wiem że się nie złożę do wejścia w niego...... Normalnie wiem o tym.... i staram się wtedy wyhamować do minimum ...

Co jest do cholery .... dzisiaj tak maiłem .... jadę może 60 max 70 i widzę zakręt ... motocykl jak zaczarowany mknie prosto, ja hamuję ..... gość samochodem z naprzeciwka ma oczy jak wiaderka ..... a ja nie mogę położyć motocykla w zakręt.....

Czy Wam się to czasami zdarza ?
Opisuję to ... bo to doświadczenie mam od wielu wielu lat i przeżywałem to na różnych motocyklach .....

: piątek, 25 kwietnia 2008, 21:44
autor: Fido
A co z oponami.
W jakim są stanie.
Bo jeśli już zużyte sporo to tak sią dzieje.
Zauważyłem to u siebie.
Tył miałem już poniżej znaków czyli środek był płaski jak opona samochodowa.
Bardzo źle wchodził w zakręty i stawiał opór podczasz kładzenia w zakręt.
Po zmianie opony na nową jak ręką odjął.
Z przednią sytuacja ta sama.

A może twój bajk nie lubi jak go kładziesz i woli długie równe proste. :wink:

: piątek, 25 kwietnia 2008, 21:51
autor: wally
SOft, to aniol stroz szepce do ucha :) mnie gorzej idzie z lewymi niz prawymi, zawsze mam psychoczny opor po pewnej przygodzie...

: piątek, 25 kwietnia 2008, 22:02
autor: Soft
Opony nówka sztuka .....
Tak się zastanawiam czy nie jest to związane z hamowaniem przednim hamulcem podjeżdżając do zakrętu.....

Robę to odruchowo .... ale dzisiaj jestem pewien że hamowałem również przednim .....


może to to ....

: piątek, 25 kwietnia 2008, 22:04
autor: Marek
Tak, zdarza mi się, jak jestem zaskoczony kątem/głębokością zakrętu, albo źle się ustawię do znanego zakrętu. Nie wiem, czy dotyczy to też Was, ale ja do ostrych, szybkich zakrętów muszę długo się przygotowywać.

Chodzi o ty, że moje moto wymaga trochę siły i zdecydowanego przeciwskętu żeby je szybko położyć. A do tego trzeba dużo miejsca - dajmy na to, że składam się w lewo: potrzebne jest mi miejsce po prawej, bo żeby motocykl wytrącić z pionu muszę go "pchnąć" w prawo (linia kół zbliża się do pobocza). Po lewej natomiast potrzebuję miejsca na ...głowę.

I tak: wiem że w zakręt się już przy danej prędkości nie złożę gdy:

- z naprzeciwka nagle wyjeżdża auto i szuruje środkiem jezdni, albo ja za bardzo wyjechałem na środek drogi - bo wtedy walnę go albo zachaczę; w zakręcie będę dużo "szerszy". Więc zwalniem, żeby nie musieć się bardzo pochylać.

- jestem za blisko pobocza i silny przeciwskręt po prostu wyrzuciłby mnie poza krawędź, więc muszę zwolnić, żeby zacieśnić promień (u mnie jest jeszcze tak, że moto b. silnie reaguje na zmiany prędkości w zakręcie), albo tylko trochę odjechać od pobocza (co czasami też oznacza konieczność dohamowania)

...aaa no i na dohamowaniu trudniej jest mi się złożyć w zakręt (za to już w złożeniu hamowanie u mnie mocno zacieśnia - zależnie od aktualnej prędkości)

: piątek, 25 kwietnia 2008, 22:22
autor: Fido
Więc Soft masz 2 wyjścia z tej sytuacji.
1.wolniej wchodź w zakręty
2.więcej odwagi przy ich pokonywaniu. :wink:

: sobota, 26 kwietnia 2008, 01:26
autor: Piter
tautaj sytuacja jest niejako dwojaka:

1. przeciwskręt - jak to było opisywane na naszym forum i na wielu innych tak jak to opisał Marek

2. moment wyrównujący

AD 1. o ile nie bedę się o tym rozpisywał bo było to wielokrotnie poruszane to muszę powiedzieć że nigdy nie ma zakrętu w który nie da się włożyć tą techniką. Jest tylko strach przed mocnym położeniem moto w zakręcie.

AD 2. jest to efekt opon i oddziaływania na nie hamulców ściśle powiązany z szerokością opony. Czyli im szersza opona tym większy moment wyrównujący objawiający się "stawianiem dęba" motocykla podczas hamowania w zakręcie. Zjawisko to jest eliminowane przez zastosowanie specjalnego bieżnika na oponach.

To co tutaj przytoczyłem jest kwestią teoretyczną przekładającą się na praktykę, reszta jest kwestią dyskusyjną i doświadczalną.

: sobota, 26 kwietnia 2008, 08:04
autor: Stirlitz
Dokładnie jak pisze Piter...efekt wyrównujący
Miałem podobnie z Hornetem, jeden zakręt chciałem wziąć za szybko. Tuż przed wejściem w zakręt okazało się, że będę musiał dohamować aby wyjść z niego o własnych siłach.
Dohamowałem już w złożeniu, moto zareagowało powrotem do pozycji pionowej i atakiem na barierkę...odpuszczenie hamulców, ostry przeciwskręt, cały balast na lewą stronę, kolanko...aby wrazie czego w porę zwiać przed silnikiem i jakoś mi się udalo.

moja rada weź moto i pośmigaj na równym placu, a najlepiej na torze w Biłgoraju...jakieś zakręty głębsze, przeciwskręt, dohamowanie w zakręcie...dowiesz się co potrafi Twój motocykl i co potrafisz Ty, wyczujesz moto i zakręty to będzie przyjemność.
miłej zabawy :D

: sobota, 26 kwietnia 2008, 09:34
autor: Bohun
Mi też sie tak zdarzało gdy miałem założone kostki, w terenie bez problemu motocylk na piasku kładłem i wiedziałem że nie pośliźnie sie chociaż minimalnie ssówałem sie na zewnątz pokonywanego zakrętu. Problem zaczął się gdy wyjechałem na trardą droge(asfalt). zdażyło mi sie że musiałem na zakręcie hamować wjeżdżając na pobocze. :roll: :)