Strona 1 z 1
Radawa -
: niedziela, 7 lipca 2013, 13:07
autor: Agnieszka
Napisałam wcześniej coś o Radawie, ale chyba gdzieś poszłoooo!
Powtórzę więc. Zlot w Radawie dobiegł końca. Pomijając jakieś drobne nieporozumienia międzyklbuwe, które większości z nas nie dotyczą, zlot w sumie udany. Szkoda, że tylko Szymon godnie i reprezentował Bractwo, a reszta co? wolny weekend?
Moim zdaniem na zlocie zbyt dużo tzw. "spacerowiczów" a najgorsza zmora to motocykle wsród namiotów i pieszych. Byłam świadkiem takiego incydentu, gdzie koleś się "wywalił" na promenadzie, dobrze, że nikomu nic nie zrobił, a to co zrobił motocyklowi, to dzisiaj chyba płacze i zgrzyta zębami na swoją głupotę.
Re: Radawa -
: niedziela, 7 lipca 2013, 14:27
autor: Wiatr w Polu
To co jeden uznaje za zmorę, innemu się podoba. Ja osobiście lubię zloty, na których można mieć motocykl koło namiotu, choć rozumiem doskonale, jeśli organizatorzy wymagają, aby motocykle stały na parku maszyn (jak choćby w Biłgoraju). A na głupotę leku nie wymyślili. Mój kolega też miał zajawkę, żeby gdzieś wieczorem jechać. Przemówiłem mu do rozumu i sam mi oddał kluczyki, żeby nie kusiło. Od tego ma się przecież kolegów...
Re: Radawa -
: niedziela, 7 lipca 2013, 20:18
autor: Wielki Brat
Ponieważ Agnieszka wywołuje do tablicy odpowiadam (zaznaczając że za siebie choć wiem, że spora część kolegów z KBM sądzi tak samo).
Od pewnego czasu nie lubię zlotów i szkoda mi klawiatury by to uzasadniać.
W każdym razie zamiast być gdzieś na zlocie, wolę przejechać parę kilometrów, nawet jeżeli ma to być "wokół komina".
A w sobotę i niedzielę udało mi się zwiększyć wskazania licznika o niespełna 400 km, w tym objechać z kolegami miejscowości, w których UPA dokonała mordów na ludności polskiej oraz odnaleźć i porozmawiać z naocznymi świadkami tamtych wydarzeń.
Re: Radawa -
: poniedziałek, 8 lipca 2013, 20:08
autor: Agnieszka
Pochwalam Wielki, ja też wolę czynnie spędzać weekendy. Zlot to jak rezerwat, wpadasz tam, opaska na rękę i siedzisz trzy dni. W samej jeździe najfajniesza jest jazda. Ale w zlotach też coś jest, jak masz dobre towarzystwo, to i sponiewierać jest się dobrze. Dwie nieprzespane noce, rycząca muzyka, i ryczące maszyny. Po powrocie doceniamy ciszę, spokój i tak do następnego weekendu. A już najbardziej to lubię długie samotne wyjazdy. Jadę swoją prędkością, zatrzymuję się kiedy chcę, robię mnóstwo fotografii.
Re: Radawa -
: poniedziałek, 8 lipca 2013, 21:20
autor: Wiatr w Polu
Nie dowiemy się, co Wielki sądzi o zlotach, ale ja napiszę (mi klawiatury nie szkoda). Niektórzy mówią, że zloty to takie "spędy" na które szkoda czasu, albo, że ludzie jeżdżą tam, żeby się tylko napić. Powiem Wam, jakie jest moje zdanie - zaznaczam, to tylko moje zdanie. Można się przecież w domu napić, albo w pobliskiej knajpie. Nie trzeba jechać 40, albo 400 kilometrów czasem w deszczu i chłodzie (choć unikam tego, jak każdy). Zlot, to przede wszystkim spotkanie. Radość z tego, że tu jesteśmy razem. Spotkanie z ludźmi, których znam, których cenię, których chętnie słucham, choć czasem mam odmienne zdanie. Z ludźmi, z którymi łączą mnie doświadczenia czasem setek, a nawet tysięcy wspólnie przebytych kilometrów. Doświadczenia zlotów, ognisk, dyskusji o zaletach jednogarowców i ociepleniu klimatu. To okazja, żeby się spotkać, bawić się razem, odpocząć od codziennych obowiązków. Może najlepsze (ale i najgorsze) jest to, że nigdy nie spotykamy się w tym samym składzie. Wiadomo, każdy ma zobowiązania, różnie dysponuje czasem. Stąd tez każdy zlot jest inny i każdy jest niepowtarzalny. Lubie nawet niedzielne poranki. Wiadomo, że to już koniec zlotu. Mycie, jakieś śniadanie, kawa... Wyciągamy materace przed namioty, polegując patrzymy na korony sosen, na niebo i coś tam sobie gawędzimy, wspominamy, snujemy plany. Czasem padają tak celne dowcipy, powiedzonka, jakieś sentencje, że aż warto by je było zapisać. Powoli zwijamy namioty, pakujemy się. Jedziemy. Zatrzymujemy się jeszcze tylko na ostatniej stacji benzynowej albo parkingu przed miejscem, gdzie będziemy się musieli rozstać. Na koniec krótka wymiana zdań, jakiś dowcip, uścisk dłoni. Kiedy dojeżdżamy już do miejsca, gdzie rozchodzą się nasze drogi, jeszcze "lewa w górę" i dopiero wtedy następuje dla mnie rzeczywisty koniec zlotu. A drogi zawsze się rozchodzą. Zarówno te asfaltowe, jak i życiowe. Ktoś wyjedzie "za chlebem", ktoś inny się ożeni i "zawiesi motocykl na kołku", ktoś wstąpi do klubu i będzie miał inne zobowiązania. Nic już nie będzie takie samo. A tę wyjątkowość i niepowtarzalność chwili właśnie najbardziej sobie cenię w takich spotkaniach.
Re: Radawa -
: wtorek, 9 lipca 2013, 06:42
autor: wodzu
ta...
Re: Radawa -
: wtorek, 9 lipca 2013, 06:47
autor: kaktus
Coś jest w tym narzekaniu , ale zawsze można wybrać taki zlot gdzie jedyną atrakcją nie jest tylko zlot a na chwilę zawsze warto wpaść , ja tylko żałuję że nie ma zlotów jak kiedyś gdzie ludzie budowali , przerabiali motocykle , można było się pośmiać i podziwiać, choć dziś styliści , projektanci wychodzą z siebie to jednak zawsze jest to wszechobecna masówka

a może to dobrobyt

Re: Radawa -
: wtorek, 9 lipca 2013, 16:17
autor: Agnieszka
Widzicie koledzy, każdy chwali to co lubi, ale nic w tym złego. Wszystko zmierza i tak ku jednemu. Wspólna jazda, spotkania towarzyskie, nawet wielkie przyjaźnie, a nawet miłości. Tak jak mówisz Wiatr nie koniecznie musimy się ze wszystkimi zgadzać, ale posłuchać innych jest zawsze miło i warto. Miłe są nawet nasze rozstania po zlocie, po to aby kiedyś znów się spotkać na kolejnym zlocie lub "na trasie". Ludzie są zewsząd, różnej profesji, młodsi, starsi, każdy coś nowego wnosi w nasze życie, chcemy słuchamy, nie chcemy nie słuchamy, nikt nikogo nie zmusza do niczego. Na kolejnym, czy entym zlocie znów się witamy, wspominamy poprzednie spotkania, a i często długo się zastanawiamy skąd i jak długo już się właściwie znamy.