Poprawność polityczna, czyli dlaczego islam podbije Europę
: środa, 21 stycznia 2015, 21:32
Obrazek pierwszy - gdzieś w Afryce, np. w Iranie.
Europejczykowi spod koszulki wysuwa się medalik z Matką Bożą - dopada go policja religijna i w konsekwencji ów Europejczyk ma poważne kłopoty.
Obrazek drugi - gdzieś w Azji, np. w Pakistanie.
Europejczyk pije piwo siedząc w aucie w czasie ramadanu - gwałtowna interwencja przechodniów o mały włos nie kończy się samosądem.
Jeżeli Europejczyk (chrześcijanin, niewierzący) spróbowałby zwrócić uwagę muzułmaninowi, że jego modły np. w miejscu pracy mu przeszkadzają, zostanie natychmiast oskarżony o nietolerancję, ksenofobię i rasizm, i to nie tylko przez muzułmanów, ale też "poprawnych politycznie" rodaków!
Obrazek trzeci - w samolocie skandynawskich linii lotniczych SAS.
Stewardessa nosi katolicki krzyżyk - kilkoro islamskich pasażerów protestuje, że to ich razi - w efekcie stewardessa traci pracę.
Obrazek czwarty - stołówka uniwersytecka we Włoszech.
Jeden ze studentów szuka jakiejś potrawy z wieprzowiny - personel wyjaśnia, że nie podaje się tego mięsa by nie urazić muzułmanów.
Europejczyk przebywający wśród "Synów Allaha" musi być bardzo ostrożny, by się im nie narazić, natomiast gdy synowie i córy Allaha przybywają do naszego europejskiego domu, bez skrępowania i stanowczo domagają się poszanowania ich zwyczajów i religii, a nawet usunięcia obcych symboli religijnych, które "godzą w ich wiarę i zwyczaje".
I znowu jeżeli ww. Europejczyk spróbowałby zwrócić uwagę muzułmaninowi, iż nie zgadza się na taką "moralność Kalego" zostanie natychmiast oskarżony o nietolerancję, ksenofobię i rasizm, i to nie tylko przez muzułmanów, ale też ... (jak powyżej)!
Owa poprawność polityczna doprowadziła w Europie do zaniku swoistego "społecznego instynktu samozachowawczego". W wielu dużych miastach na naszym kontynencie rodzi się już więcej muzułmanów niż miejscowych, a według ekspertów zajmujących się tą problematyką, przy tak niskim europejskim przyroście naturalnym najdalej w drugim pokoleniu będziemy mieli do czynienia z dominacją muzułmanów w Europie, o ile wcześniej w imię Allaha nie pościnają nam wszystkim głów.
Poprawna politycznie tolerancja, którą tak szczyci się Europa wymusza na nas rezygnację z własnych zasad, na rzecz domagającego się jej, hermetycznego mentalnie świata muzułmańskiego. Świata który nie akceptując kompromisów w celu porozumienia, eksportuje na zachód fanatyczny islamski radykalizm posługujący się efektywnie agresją, przemocą i terrorem.
Tymczasem zakłamani karierowicze ze świata polityki i mediów atakują tych, którzy podejmują prawdziwą walkę z terroryzmem, stosując klasyczne odwrócenie przyczyny i skutku, albo jak kto woli "odwrócenie kota ogonem": to np. "zwyrodnialcy z CIA torturują bohaterów z Al Kaidy w nielegalnych polskich więzieniach".
W sytuacji toczącej się od wielu lat wojny świata zachodniego z islamizmem, o której nikt otwarcie nie chce mówić, należy z całą stanowczością stwierdzić, że owa europejska poprawność polityczna jest niczym innym jak zwykłym tchórzostwem wobec realnego zagrożenia jakim dla cywilizacji zachodniej jest islamizm.
Na zakończenie kilka słów o poprawności politycznej w naszym kraju.
W Polsce mało kto, w imię owej poprawności politycznej, odważy się nazwać po imieniu np. to co dzieję się na Ukrainie. Tam rozkradzione przez własnych obywateli, żebrzące o pomoc międzynarodową państwo walczy ze swoimi obywatelami pochodzenia rosyjskiego.
Walczących o autonomię od sekującego ich od czasu uzyskania niepodległości (przypomnę chociażby ustawę o języku urzędowym Ukrainy) przeżartego korupcją, bankrutującego państwa nazywa się terrorystami, a walczących w oskarżonych przez Amnesty International o zbrodnie wojenne, ukraińskich batalionach ochotniczych nazywa się bohaterami.
Czczonymi na pomnikach i w nazwach ulic "bohaterami" tegoż państwa są również obecnie zbrodniarze spod znaku OUN-UPA, którzy odpowiedzialni są za wymordowanie w latach 40-tych ubiegłego wieku setek tysięcy Polaków na Wołyniu, Małopolsce Wschodniej i Lubelszczyźnie.
Tu odwagę wykazał ostatnio jedynie Prezydent Czech Milosz Zeman, który bez ogródek "pogratulował Ukraińcom bohaterów narodowych". Polscy politycy konsekwentnie od wielu lat demonstrują tchórzostwo i serwilizm - przepraszam: poprawność polityczną.
Może już czas zacząć nazywać rzeczy po imieniu i działać w obronie naszych interesów narodowych czy wręcz cywilizacji?
W artykule wykorzystałem fragment wywiadu z Jackiem Pałkiewiczem.
Europejczykowi spod koszulki wysuwa się medalik z Matką Bożą - dopada go policja religijna i w konsekwencji ów Europejczyk ma poważne kłopoty.
Obrazek drugi - gdzieś w Azji, np. w Pakistanie.
Europejczyk pije piwo siedząc w aucie w czasie ramadanu - gwałtowna interwencja przechodniów o mały włos nie kończy się samosądem.
Jeżeli Europejczyk (chrześcijanin, niewierzący) spróbowałby zwrócić uwagę muzułmaninowi, że jego modły np. w miejscu pracy mu przeszkadzają, zostanie natychmiast oskarżony o nietolerancję, ksenofobię i rasizm, i to nie tylko przez muzułmanów, ale też "poprawnych politycznie" rodaków!
Obrazek trzeci - w samolocie skandynawskich linii lotniczych SAS.
Stewardessa nosi katolicki krzyżyk - kilkoro islamskich pasażerów protestuje, że to ich razi - w efekcie stewardessa traci pracę.
Obrazek czwarty - stołówka uniwersytecka we Włoszech.
Jeden ze studentów szuka jakiejś potrawy z wieprzowiny - personel wyjaśnia, że nie podaje się tego mięsa by nie urazić muzułmanów.
Europejczyk przebywający wśród "Synów Allaha" musi być bardzo ostrożny, by się im nie narazić, natomiast gdy synowie i córy Allaha przybywają do naszego europejskiego domu, bez skrępowania i stanowczo domagają się poszanowania ich zwyczajów i religii, a nawet usunięcia obcych symboli religijnych, które "godzą w ich wiarę i zwyczaje".
I znowu jeżeli ww. Europejczyk spróbowałby zwrócić uwagę muzułmaninowi, iż nie zgadza się na taką "moralność Kalego" zostanie natychmiast oskarżony o nietolerancję, ksenofobię i rasizm, i to nie tylko przez muzułmanów, ale też ... (jak powyżej)!
Owa poprawność polityczna doprowadziła w Europie do zaniku swoistego "społecznego instynktu samozachowawczego". W wielu dużych miastach na naszym kontynencie rodzi się już więcej muzułmanów niż miejscowych, a według ekspertów zajmujących się tą problematyką, przy tak niskim europejskim przyroście naturalnym najdalej w drugim pokoleniu będziemy mieli do czynienia z dominacją muzułmanów w Europie, o ile wcześniej w imię Allaha nie pościnają nam wszystkim głów.
Poprawna politycznie tolerancja, którą tak szczyci się Europa wymusza na nas rezygnację z własnych zasad, na rzecz domagającego się jej, hermetycznego mentalnie świata muzułmańskiego. Świata który nie akceptując kompromisów w celu porozumienia, eksportuje na zachód fanatyczny islamski radykalizm posługujący się efektywnie agresją, przemocą i terrorem.
Tymczasem zakłamani karierowicze ze świata polityki i mediów atakują tych, którzy podejmują prawdziwą walkę z terroryzmem, stosując klasyczne odwrócenie przyczyny i skutku, albo jak kto woli "odwrócenie kota ogonem": to np. "zwyrodnialcy z CIA torturują bohaterów z Al Kaidy w nielegalnych polskich więzieniach".
W sytuacji toczącej się od wielu lat wojny świata zachodniego z islamizmem, o której nikt otwarcie nie chce mówić, należy z całą stanowczością stwierdzić, że owa europejska poprawność polityczna jest niczym innym jak zwykłym tchórzostwem wobec realnego zagrożenia jakim dla cywilizacji zachodniej jest islamizm.
Na zakończenie kilka słów o poprawności politycznej w naszym kraju.
W Polsce mało kto, w imię owej poprawności politycznej, odważy się nazwać po imieniu np. to co dzieję się na Ukrainie. Tam rozkradzione przez własnych obywateli, żebrzące o pomoc międzynarodową państwo walczy ze swoimi obywatelami pochodzenia rosyjskiego.
Walczących o autonomię od sekującego ich od czasu uzyskania niepodległości (przypomnę chociażby ustawę o języku urzędowym Ukrainy) przeżartego korupcją, bankrutującego państwa nazywa się terrorystami, a walczących w oskarżonych przez Amnesty International o zbrodnie wojenne, ukraińskich batalionach ochotniczych nazywa się bohaterami.
Czczonymi na pomnikach i w nazwach ulic "bohaterami" tegoż państwa są również obecnie zbrodniarze spod znaku OUN-UPA, którzy odpowiedzialni są za wymordowanie w latach 40-tych ubiegłego wieku setek tysięcy Polaków na Wołyniu, Małopolsce Wschodniej i Lubelszczyźnie.
Tu odwagę wykazał ostatnio jedynie Prezydent Czech Milosz Zeman, który bez ogródek "pogratulował Ukraińcom bohaterów narodowych". Polscy politycy konsekwentnie od wielu lat demonstrują tchórzostwo i serwilizm - przepraszam: poprawność polityczną.
Może już czas zacząć nazywać rzeczy po imieniu i działać w obronie naszych interesów narodowych czy wręcz cywilizacji?
W artykule wykorzystałem fragment wywiadu z Jackiem Pałkiewiczem.