By zameldować się na miejscu zbiórki trzeba było dojechać - czasem z dość odległych miejscowości:
wypakować sprzęt:
oraz przygotować całą logistkę, w tym najważniejszy jej element - zimowe płyny eksploatacyjne: oraz niezbędne wyposażenie i uzbrojenie:
Gdy wszystko było już gotowe, wydano komendę do wyjazdu: no i pojechaliśmy: czasem zastanawiając się gdzie do cholery jesteśmy:
a czasem, kto do diabła z nami jedzie?
Bywało też i tak:
Po drodze zdarzało nam się "coś" znaleźć:
ale po wstępnej identyfikacji okazało się, że już tędy jechaliśmy i jest to jeden z naszych.
Wstąpiliśmy też do "Mamy Wszystkich Motocyklistów" na herbatkę i drożdżówki:
By utrzymać na czas jazdy funkcje życiowe trzeba było również na trasie ogrzać się i posilić:
zrobić pamiątkowe zdjęcie w rodzaju "takich trzech jak nas czterech to nie ma ani jednego":
oraz wymienić płyny eksploatacyjne:
Gdy jest dobra zabawa czas szybko mija - dzień się kończył:
ale nie nasze pomysły, np. konkurs jazdy figurowej:
Nocny dansing zaprzęgami wyczerpał nasze siły i trzeba było wracać do "Ćwierkającej Bazy" na kolację:
którą przygotował mistrz ceremonii:
Pogawędki trwały prawie do rana, a w ich trakcie zapadło kolejne mocne postanowienie:
to nie koniec - ciąg dalszy nastąpi ...
Materiał fotograficzny: źródła przypadkowe
Opracowanie: WB Sp. z ograniczoną świadomością