Tory, na których były bite rekordy prędkości był oblegane przez publiczność, było to prestiżowe wydarzenie. Pierwszy oficjalny rekord prędkości ustanowiony był w 1920 roku wynosił 167 km/h dokonał tego E. Walker na motocyklu Indian 1000. Z czasem, jak prędkość rosła, próby bicia rekordu przeniesione zostały na dno wyschniętego jeziora Bonneville w USA. Triumph nazywa tak nawet jeden ze swoich motocykli.
Pewnie spora grupa oglądała film „Prawdziwa historia”, w którym Anthony Hopkins wciela się w rolę Burta Munro. Burt na Indianie Scout model z 1920 w latach sześćdziesiątych kilka krotnie brał udział w zawodach, osiągając prędkość powyżej 300 km.
Ta tabela pokazuje jak na przestrzeni lat 1920 – 56 rosły rekordy prędkości:

Tutaj mamy tabelę pokazującą, jakie rekordy osiągano w poszczególnych klasach pojemności silnika. Stan z 1956 r. Jak widać prym wiedzie NSU.

W Polsce też bito rekordy. Przed wojną w podwozie Sokoła wmontowano angielski silnik JAP 1000. Motocykl osiągał prędkość ponad 200 km/h, ale rekordu nie uznano ze względu na zagraniczny silnik. Po wojnie pierwsza oficjalna próba bicia rekordu prędkości miała miejsce w 1954r. Krzysztof Brun na przygotowanej do tego WFM-ce osiąga prędkość 128,5 km/h.
Kilka lat później w 1559 roku Franciszek Stachowicz na specjalnie przygotowanym Junaku osiąga 149,3 km/h. Jest to jak do tej pory nie pobity rekord, na polskim motocyklu.
Ale pewnie już niedługo? Pan Franek przygotowuje Junaka i wynik chce poprawić. Ale o tym potem.



