Jeżeli mówię komuś dzień dobry to braku odpowiedzi nie traktuję jako robienie w balona. Gość mógł nie usłyszeć, mieć okres, bujać w obłokach i 100 innych problemów na głowie. Jeżeli nadal będziemy rozpatrywać kto pierwszy, kto młodszy a kto murzyn to nigdy nie zaistnieje wzajemne zrozumienie. Jeżeli synek sąsiada nie mówi mi dzień dobry pierwszy nie robię z siebie nadętej królewny; bo albo się zagapił albo jest cham. Jeśli się zagapił nic się nie stało, jeśli jest cham to albo się nie przejmuję bo to nie mój poziom i wychowaniem jego niech się zajmuje sąsiad, albo (pragnąc świat uczynić piękniejszym) mówie mu pierwszy, zawsze, głośno i wyraźnie w efekcie czego on sam po pewnym czasie nabywa tego miłego odruchu i kłania się pierwszy.
Różni ludzie jeżdżą (zarówno mniejszymi jak i większymi) jednośladami. Jedni są "nowi" i oderwanie ręki od kierownicy stanowi dla nich nie lada problem, inni nic innego nie widzą jak tylko wskaźnik prędkości i przeszkody na drodze pod postacią innych użytkowników. Jeszcze inni mają w danym momencie taką sytację manewrową że nie mogą oderwać ręki od kierownicy.
Dajmy sobie nawzajem szanse bycia miłym i kulturalnym - inni niech się uczą - to trudna sztuka.
O kurcze ale się rozpisałem
