I jeszcze milej kiedy ktoś bliski akceptuje zainteresowania drugiej osoby, a czasami nawet bierze w nich czynny udział.
Motor i żona
-
ZEN
-
sq8bwh
Kurcze.. tak myślę że moją żona to prawie "złotko".. żeby się ze mną komunikować (jeszcze czasy przed ślubne..) zrobiła sobie licencję krótkofalarską a i męża dowiezie "zmęczonego" ze zlotu motocyklowego.. bo robiąc prawko zrobiła od razu A i B. No fakt później.. burczy jak Dniepr z wolnym wydechem.. ale.. 
-
irbit
-
icecube4
-
DOK
- Zwykły forumowicz
- Posty: 2087
- Rejestracja: wtorek, 5 czerwca 2007, 13:35
- Motocykl: Suzuki Intruder VS 700
- Lokalizacja: Tomaszów Lubelski
Hm rozpoczynając temat nie myślałem że będzie tyle wypowiedzi i że kobieta aż taką zmienną jest - na dzień dzisiejszy - nie tylko akceptacja ale i warunki. HIHI chciałem dołączyć do grupy szybszej. I jak to Wally napisał w innym poście zmieniając moją Hondę CB na coś innego - a tu warunek albo choper albo nic hihi no i będę zmuszony zakupić coś co sie czyści.
W ostateczności można i tak.
W ostateczności można i tak.
-
Bondi
A ja mowie nara wszystkim dziewczynom co sie "slinia" na widok motoru (chodzi mi o blachary nie o miłosniczki motóra)
panna na chwile to nie dla mnie, mam juz swoja JEDYNA i mam z nia problem bo nie lubi motorów, nawet ostatno po tym jak krociutko przejechalem sie z Jarem mialem kilka cichych godzin za to, ale wczoraj powiedziala mi ze moze wkrotce powolutku zechce sie ze mna przejechac, wiec trzymajcie kciuki!!!
panna na chwile to nie dla mnie, mam juz swoja JEDYNA i mam z nia problem bo nie lubi motorów, nawet ostatno po tym jak krociutko przejechalem sie z Jarem mialem kilka cichych godzin za to, ale wczoraj powiedziala mi ze moze wkrotce powolutku zechce sie ze mna przejechac, wiec trzymajcie kciuki!!!
-
ZEN