Mianowicie wydaje mi się, że kultura motocyklowa chyli sie ku upadkowi ponieważ w obecnych czasach szybkie motocykle są dostępne dla nie mających za wiele oleju w głowach chłopaków (i nie tylko) którzy nie mają zielonego pojęcia o tym że wsiadając na stalowego rumaka w pewnym sensie dołączyli do specyficznej kultury jaką tworzą motocykliści. Czyli dobrze by było aby ktoś takiego młodego motocyklistę, który może dożyje przyszłego sezonu, wyedukował aby chociaż zwrócił uwagę na innych motocyklistów i nie robił głupiej miny gdy zobaczy podniesioną lewą rękę.
Owszem poczułem się olany ale nie to jest najważniejsze. Najbardziej mi szkoda jest tego, że właśnie tego typu kierowcy wypracowują opinię motocyklistom, którzy korzystają z motoru w taki sposób aby jeszcze na niego usiąść niejednokrotnie.
No chyba mi już trochę lepiej
Jeśli macie jakieś spostrzeżenia podobne do moich to możecie sie wypowiedzieć.